A więc zostałam nominowana! :) Yeeey jak się cieszę! Dziękuję serdecznie ;) A więc teraz zacznijmy od pytań i odpowiedzi :) x
1. Ulubiona piosenka?
Na pewno Warzone - The Wanted ... <3 i Last To Know również TW.. mam sentyment do tych piosenek :')
2. Dlaczego piszesz opowiadanie?
Uwielbiam czytać książki fantasy typu Zmierzch... jedną z takich książek był "Wilk" i "Wilczyca" którą gorąco polecam:) Pisałam też wcześniej opowiadanie na konkurs o olimpiadzie. Po poznaniu TW postanowiłam, że na podstawie właśnie tych książek napiszę opowiadanie z TW :) x
3. Wymarzony prezent?
Hmm... Bilet na koncert TW..
4.Co najbardziej cenisz w życiu?
Cenię wolność... możemy robić to co chcemy, mimo różnych nakazów i zakazów żyjemy z własnej woli i możemy się tym cieszyć. cenię także bliskich mi ludzi, dzięki którym chce mi się jeszcze żyć :) x
5. Ulubiony film?
Hmm... filmów jest bardzo dużo.. Jednak będzie to "August Rush" :)
6. Co pomaga ci, gdy jesteś smutna?
Na ogół słucham piosenek :) ale też przyjaciele pomagają mi wyjść z dołka ; *
7. Ulubiony przedmiot w szkole?
Zdecydowanie angielski :)
8. Ile masz lat?
14 :)
9. Ulubiony członek TW?
Zdecydowanie wszyscy <3 Każdy z nich jest na swój sposób wspaniały!! :')
10. Ulubiona książka?
"Wampiry Z Morganville" x
11. Ulubiony serial/film?
Hmm.. film już był a serial? "Lekarze" ;] x
Więc teraz moje nominacje:
1 "Macie w dupie miłość chłopcy , miłość ma was w dupie trudno !"
2. Replace your heart
3. The love that we need was so far from our home
4. And I won't let you surrender, and I'll heal you if you're broken.
5. I'll go wherever you will go...
6. That's what we're living for ...
7. Nigdy się nie poddawaj.
8. Pamiętniki Cassie
9. http://opowiadanie-o-tw-2.blogspot.com/
10. "Nie ważne jak trudne jest życie, nie traćcie nadziei"
11. Music, friends & dreams
Zestaw pytań:
1. Od jak dawna jesteś fanką TW?
2. Czyją, oprócz TW jesteś fanką?
3. Ulubiona lektura?
4. Ulubiony gatunek filmu?
5. Co najczęściej ulecza Twój smutek?
6. Co, według Ciebie musi mieć prawdziwy przyjaciel?
7. Ulubiony aktor/aktorka?
8. Ulubiony cytat?
9. Ulubiona piosenka TW?
10. Jakie jest najczęściej wypowiadane przez Ciebie słowo?
11. Ulubione danie?
czwartek, 29 listopada 2012
niedziela, 30 września 2012
Rozdział 18.
Dopiero jak miałam go stracić zdałam sobie sprawę, ile tak naprawdę dla mnie znaczy. Siedząc na zimnej podłodze, szpitalnych kafelkach, zaczęłam przypominać sobie wszystkie razem spędzone chwile. To było jak film.. tania telenowela, która miała się za niedługo skończyć. Nie wiedziałam co bym zrobiła, gdyby on zniknął. Tak po prostu. Mimo, iż oddaliliśmy się od siebie nie przestałam coś do niego czuć. Chociaż nie mogłabym tak po prostu do niego wrócić. Te chwile, kiedy rozmawialiśmy na lekcjach, ten incydent ze zdjęciem, jezioro, gazeta, pierwsza randka, pocałunek, kino, przez krótki czas sielanka, a potem jak zwykle coś musiało się pochrzanić. Dlaczego moje życie nie może być zwyczajne? Beż żadnych przeżyć, bez tej przeprowadzki. Gdyby nie ona, byłabym w LA, nic by się nie działo, spędzałabym dnie z Liz i Jessie'm i wszystko byłoby normalne, zwykłe, przeciętne. Dlaczego, do cholery przeprowadzka stanęła mi na drodze do szczęścia?!
I wtedy zdałam sobie sprawę, że to szczęście, którego tak bardzo potrzebowałam, walczy o życie na sali operacyjnej. To on jest powodem, dla którego codziennie się uśmiechałam, dla którego chciało mi się rano wstać. Dopiero w tej chwili zdałam sobie z tego sprawę. W jednej chwili mogłam to całe szczęście stracić.
Poczułam, jak ktoś lekko dotyka mojego ramienia. Wzięłam głęboki wdech i podniosłam głowę. Moim oczom ukazała się zatroskana twarz Kate. Bez słowa mnie przytuliła, a ja rozryczałam się na dobre.
- Dlaczego najgorsze rzeczy zawsze muszą spotykać tylko mnie?! - wyżaliłam się.
- Ciii... chodź, ile tu już siedzisz?
- Bo ja wiem? - spojrzałam na zegarek. - Z półtorej godziny.
- Chodź, pojedziemy do domu, odpoczniesz...
- Niee! ZOSTAJĘ!
- Nie ma nie! Dalej, odwiozę Cię. Jak nie będziesz chciała iść dobrowolnie, będę zmuszony użyć siły - stwierdził stanowczo Max. Niechętnie wstałam i podążyłam za chłopakiem. Widziałam, że jego poliki także są mokre od łez. Nie odezwaliśmy się słowem przez całą drogę. Dopiero po uruchomieniu auta zdołałam się odezwać.
- Najlepiej byłoby, gdyby mnie tu nie było, gdybym się nie przeprowadziła - powiedziałam.
- Nie możesz obwiniać o to wszystko siebie, co się stało, to się nie odstanie. Jedyne co nam zostało to modlić się o cud.
- Tak... - powiedziałam zrezygnowana. Nie rozmawialiśmy więcej. Cisza wydawała się najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji.
- Rodzice są w domu? - spytał.
- Nie.. wrócą w poniedziałek.
- Zostanę z Tobą - powiedział. - Nie możesz teraz być sama.
- Poradzę sobie, jedź...
- To chociaż zadzwonię po dziewczyny - rzekł zatroskanym głosem. Skinęłam głową, a on obrócił się i miał już wychodzić.
-Max? - spytałam. Spojrzał na mnie pytająco, a ja bez słów podeszłam i go przytuliłam. Zaskoczony po chwili odwzajemnił uścisk.
- Trzymaj się i obiecaj, że nie zrobisz nic głupiego. Przyślę dziewczyny - powiedział i pocałował mnie w czoło, jak starszy brat. Przytaknęłam. Kiedy wyszedł głęboko odetchnęłam, usiadłam na kanapie i patrzyłam pustymi oczami w przestrzeń. Znów rozmyślałam nad wszystkim i niczym dopóki nie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ja, Kat i Alex rozsiadłyśmy się na fotelu. Wszystkie byłyśmy rozmazane nadal w sukienkach, w których byłyśmy na imprezie. Nie zwróciłyśmy nawet uwagi na to. Siedziałyśmy przez chwilę w milczeniu, po czym pierwsza odezwała się Alex.
- Kupiłam w aptece test.... boję się go zrobić - powiedziała i wyciągnęła z torebki małe podłużne pudełeczko.
- Wiesz dobrze, że jeśli okaże się, że jesteś w ciąży, będziesz mogła liczyć na naszą pomoc - stwierdziła Kate. Alex popatrzyła na nas z wątpliwością i pobiegła do łazienki. W tym czasie Druga przyjaciółka widząc mój stan przybliżyła się do mnie i mocno uściskała kładąc podbródek na mojej głowie. Małe kropelki spadały na podłogę. Mi już chyba zabrakło łez.
- Wierzę, że wyjdzie z tego. Nie chciałby żebyś się załamała. Nie mógłby patrzeć jak płaczesz - powiedziała cicho Kate nie zmieniając pozycji. (dobra...mam skojarzenia xD)
- Jedźmy do szpitala. Nie zniosę dłużej tego siedzenia bezczynnie o użalania się.
- Ale co zrobisz? Nic, tu czy w szpitalu. Będzie tak samo.
- Nie będzie! W szpitalu będę miała tą świadomość, że jestem przy nim. Proszę...
- Dobrze. Jak tylko Alex wró.... - Kate nie skończyła zdania, bo zobaczyłyśmy idącą w naszą stronę Alexandrę z miną jakby zobaczyła ducha.
- Dziewczyny... co oznaczają dwie kreski?
- O kurwa.. - wyrwało się Kat - No nic! Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem! Po tym wszystkim powiesz Tom'owi całą prawdę, a teraz jedziemy do szpitala. - powiedziała i poszła do samochodu pomagając mi wsiąść. Po dziesięciu minutach byłyśmy na miejscu. Nie zważając na nic wybiegłam z samochodu i z impetem otworzyłam drzwi kliniki. Szłam korytarzami aż zobaczyłam pięciu zdenerwowanych chłopaków chodzących w tę i we w tę. Dziewczyny ledwo za mną nadążały.
- Co wy tu robicie? - spytał Jay.
- Serca długo w klatce nie potrzymasz - stwierdziła Alex.
- Zadzwoniłem po jego rodzinę. Jess powiedziała, ze postarają się być jak najszybciej.
- Co będzie jeśli on...
- Nawet o tym nie myśl! - przestrzegł mnie Seev. Wszyscy byliśmy przemęczeni. Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Ponure przemyślenia. Co by było gdyby. Na pewno bym mu przebaczyła, powiedziała, że wszystko się ułoży i że zaczniemy od nowa. Jak zawsze. Tandetne obietnice. Alex nieśmiało zerkała na Toma. Nie mogąc tego znieść wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam tak daleko, żeby nikt nas nie słyszał.
- Powiedz mu. Wiem, że się boisz, ale Tom nie jest typem, który cię wyklnie i powie, że nie ma z Tobą nic wspólnego - pocieszałam ją.
- Nie chcę na niego zwalić całe to brzemię. Jeszcze teraz. To nie jest czas na kolejną zmianę, jak on będzie się czuł?
- Powiedz mu. Teraz. Tobie też jest ciężko, przecież to widzę.
- Powiem mu jak będzie wiadomo co z Nathan'em.
- Jak chcesz - stwierdziłam i razem poszłyśmy do reszty. Po dziesięciu minutach z sali wyszedł jeden z lekarzy. Wszyscy na jego widok gwałtownie poderwali się z miejsc.
- Co z nim? - odezwał się Tom.
- Żyje - to jedno słowo wystarczyło by wywołać we mnie falę przeróżnych uczuć począwszy od miłości przez ulgę aż po strach.
- Czy możemy go zobaczyć? - spytałam.
- Jeszcze się nie wybudził, ale w późniejszym czasie jak najbardziej - skinęliśmy głowami. Widać, że wszystkim ulżyło. Alex postanowiła powiedzieć Tom'owi o ciąży. Na początku był zszokowany i przerażony, ale po chwili uśmiechnął się i z uczuciem pocałował dziewczynę. Po trzech godzinach zostaliśmy powiadomieni o przebudzeni chłopaka. Pierwsza, jak na skrzydłach pobiegłam do sali.
- Cześć! Przepraszam cię za wszystko, wybaczam ci, będzie dobrze zobaczysz! Jak się czujesz? - zasypywałam go masą pytań. On patrzył się na mnie jakby widział mnie po raz pierwszy.
- Nath?
- Kim jesteś? Gdzie ja w ogóle jestem? Gdzie mama? I Jessica? O co chodzi? - wydawał się zdezorientowany. Nie wierzyłam własnym uszom.
- To ja... Kayla... twoja dziewczyna.. nie pamiętasz mnie?
- Nie.. wybacz... ale możemy się poznać! - uśmiechnął się lekko żeby mnie uspokoić.
- Nie... po prostu.. zapomnij, że tu byłam, że istnieję - powiedziałam ze szlochem i wybiegłam. Nie mogłam uwierzyć, że o mnie zapomniał. Jak się później okazało ma zanik pamięci od momentu castingu na członka The Wanted. Chłopaków też nie poznawał. Postanowiłam, że tez zapomnę, że wrócę do normalnego życia jakby nic się nie stało. W końcu kończę dzisiaj 18 lat....
________________________________________________________________
Zapomniałam o notce! O.O Przepraszam, że tak dłuugo! nie chciałam, po prostu żeby napisać rozdział trzeba mieć wenę..... a ja nie mam jej .. Już dziewczyny chciały żebym zakończyła to opo, ale one nie wiedzą jak to jest bo nie piszą. I mam to w dupie, będę pisała jak chcę i kiedy chcę! x
No to ded dla mojej Just <3 ona we mnie jako jedyna nie zwątpiła x
I dla Kingi! Ona będzie wiedziała! x nie mogę się doczekać tego nowego opowiadania ;) trzymam kciuki x
To byłoby tyle.. Jeszcze raz.. PRZEPRASZAM! i zniżam poziom do 8 komów ;) taki prezent! x To ja się odmeldowuję! x Paaa x
I wtedy zdałam sobie sprawę, że to szczęście, którego tak bardzo potrzebowałam, walczy o życie na sali operacyjnej. To on jest powodem, dla którego codziennie się uśmiechałam, dla którego chciało mi się rano wstać. Dopiero w tej chwili zdałam sobie z tego sprawę. W jednej chwili mogłam to całe szczęście stracić.
Poczułam, jak ktoś lekko dotyka mojego ramienia. Wzięłam głęboki wdech i podniosłam głowę. Moim oczom ukazała się zatroskana twarz Kate. Bez słowa mnie przytuliła, a ja rozryczałam się na dobre.
- Dlaczego najgorsze rzeczy zawsze muszą spotykać tylko mnie?! - wyżaliłam się.
- Ciii... chodź, ile tu już siedzisz?
- Bo ja wiem? - spojrzałam na zegarek. - Z półtorej godziny.
- Chodź, pojedziemy do domu, odpoczniesz...
- Niee! ZOSTAJĘ!
- Nie ma nie! Dalej, odwiozę Cię. Jak nie będziesz chciała iść dobrowolnie, będę zmuszony użyć siły - stwierdził stanowczo Max. Niechętnie wstałam i podążyłam za chłopakiem. Widziałam, że jego poliki także są mokre od łez. Nie odezwaliśmy się słowem przez całą drogę. Dopiero po uruchomieniu auta zdołałam się odezwać.
- Najlepiej byłoby, gdyby mnie tu nie było, gdybym się nie przeprowadziła - powiedziałam.
- Nie możesz obwiniać o to wszystko siebie, co się stało, to się nie odstanie. Jedyne co nam zostało to modlić się o cud.
- Tak... - powiedziałam zrezygnowana. Nie rozmawialiśmy więcej. Cisza wydawała się najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji.
- Rodzice są w domu? - spytał.
- Nie.. wrócą w poniedziałek.
- Zostanę z Tobą - powiedział. - Nie możesz teraz być sama.
- Poradzę sobie, jedź...
- To chociaż zadzwonię po dziewczyny - rzekł zatroskanym głosem. Skinęłam głową, a on obrócił się i miał już wychodzić.
-Max? - spytałam. Spojrzał na mnie pytająco, a ja bez słów podeszłam i go przytuliłam. Zaskoczony po chwili odwzajemnił uścisk.
- Trzymaj się i obiecaj, że nie zrobisz nic głupiego. Przyślę dziewczyny - powiedział i pocałował mnie w czoło, jak starszy brat. Przytaknęłam. Kiedy wyszedł głęboko odetchnęłam, usiadłam na kanapie i patrzyłam pustymi oczami w przestrzeń. Znów rozmyślałam nad wszystkim i niczym dopóki nie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ja, Kat i Alex rozsiadłyśmy się na fotelu. Wszystkie byłyśmy rozmazane nadal w sukienkach, w których byłyśmy na imprezie. Nie zwróciłyśmy nawet uwagi na to. Siedziałyśmy przez chwilę w milczeniu, po czym pierwsza odezwała się Alex.
- Kupiłam w aptece test.... boję się go zrobić - powiedziała i wyciągnęła z torebki małe podłużne pudełeczko.
- Wiesz dobrze, że jeśli okaże się, że jesteś w ciąży, będziesz mogła liczyć na naszą pomoc - stwierdziła Kate. Alex popatrzyła na nas z wątpliwością i pobiegła do łazienki. W tym czasie Druga przyjaciółka widząc mój stan przybliżyła się do mnie i mocno uściskała kładąc podbródek na mojej głowie. Małe kropelki spadały na podłogę. Mi już chyba zabrakło łez.
- Wierzę, że wyjdzie z tego. Nie chciałby żebyś się załamała. Nie mógłby patrzeć jak płaczesz - powiedziała cicho Kate nie zmieniając pozycji. (dobra...mam skojarzenia xD)
- Jedźmy do szpitala. Nie zniosę dłużej tego siedzenia bezczynnie o użalania się.
- Ale co zrobisz? Nic, tu czy w szpitalu. Będzie tak samo.
- Nie będzie! W szpitalu będę miała tą świadomość, że jestem przy nim. Proszę...
- Dobrze. Jak tylko Alex wró.... - Kate nie skończyła zdania, bo zobaczyłyśmy idącą w naszą stronę Alexandrę z miną jakby zobaczyła ducha.
- Dziewczyny... co oznaczają dwie kreski?
- O kurwa.. - wyrwało się Kat - No nic! Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem! Po tym wszystkim powiesz Tom'owi całą prawdę, a teraz jedziemy do szpitala. - powiedziała i poszła do samochodu pomagając mi wsiąść. Po dziesięciu minutach byłyśmy na miejscu. Nie zważając na nic wybiegłam z samochodu i z impetem otworzyłam drzwi kliniki. Szłam korytarzami aż zobaczyłam pięciu zdenerwowanych chłopaków chodzących w tę i we w tę. Dziewczyny ledwo za mną nadążały.
- Co wy tu robicie? - spytał Jay.
- Serca długo w klatce nie potrzymasz - stwierdziła Alex.
- Zadzwoniłem po jego rodzinę. Jess powiedziała, ze postarają się być jak najszybciej.
- Co będzie jeśli on...
- Nawet o tym nie myśl! - przestrzegł mnie Seev. Wszyscy byliśmy przemęczeni. Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Ponure przemyślenia. Co by było gdyby. Na pewno bym mu przebaczyła, powiedziała, że wszystko się ułoży i że zaczniemy od nowa. Jak zawsze. Tandetne obietnice. Alex nieśmiało zerkała na Toma. Nie mogąc tego znieść wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam tak daleko, żeby nikt nas nie słyszał.
- Powiedz mu. Wiem, że się boisz, ale Tom nie jest typem, który cię wyklnie i powie, że nie ma z Tobą nic wspólnego - pocieszałam ją.
- Nie chcę na niego zwalić całe to brzemię. Jeszcze teraz. To nie jest czas na kolejną zmianę, jak on będzie się czuł?
- Powiedz mu. Teraz. Tobie też jest ciężko, przecież to widzę.
- Powiem mu jak będzie wiadomo co z Nathan'em.
- Jak chcesz - stwierdziłam i razem poszłyśmy do reszty. Po dziesięciu minutach z sali wyszedł jeden z lekarzy. Wszyscy na jego widok gwałtownie poderwali się z miejsc.
- Co z nim? - odezwał się Tom.
- Żyje - to jedno słowo wystarczyło by wywołać we mnie falę przeróżnych uczuć począwszy od miłości przez ulgę aż po strach.
- Czy możemy go zobaczyć? - spytałam.
- Jeszcze się nie wybudził, ale w późniejszym czasie jak najbardziej - skinęliśmy głowami. Widać, że wszystkim ulżyło. Alex postanowiła powiedzieć Tom'owi o ciąży. Na początku był zszokowany i przerażony, ale po chwili uśmiechnął się i z uczuciem pocałował dziewczynę. Po trzech godzinach zostaliśmy powiadomieni o przebudzeni chłopaka. Pierwsza, jak na skrzydłach pobiegłam do sali.
- Cześć! Przepraszam cię za wszystko, wybaczam ci, będzie dobrze zobaczysz! Jak się czujesz? - zasypywałam go masą pytań. On patrzył się na mnie jakby widział mnie po raz pierwszy.
- Nath?
- Kim jesteś? Gdzie ja w ogóle jestem? Gdzie mama? I Jessica? O co chodzi? - wydawał się zdezorientowany. Nie wierzyłam własnym uszom.
- To ja... Kayla... twoja dziewczyna.. nie pamiętasz mnie?
- Nie.. wybacz... ale możemy się poznać! - uśmiechnął się lekko żeby mnie uspokoić.
- Nie... po prostu.. zapomnij, że tu byłam, że istnieję - powiedziałam ze szlochem i wybiegłam. Nie mogłam uwierzyć, że o mnie zapomniał. Jak się później okazało ma zanik pamięci od momentu castingu na członka The Wanted. Chłopaków też nie poznawał. Postanowiłam, że tez zapomnę, że wrócę do normalnego życia jakby nic się nie stało. W końcu kończę dzisiaj 18 lat....
________________________________________________________________
Zapomniałam o notce! O.O Przepraszam, że tak dłuugo! nie chciałam, po prostu żeby napisać rozdział trzeba mieć wenę..... a ja nie mam jej .. Już dziewczyny chciały żebym zakończyła to opo, ale one nie wiedzą jak to jest bo nie piszą. I mam to w dupie, będę pisała jak chcę i kiedy chcę! x
No to ded dla mojej Just <3 ona we mnie jako jedyna nie zwątpiła x
I dla Kingi! Ona będzie wiedziała! x nie mogę się doczekać tego nowego opowiadania ;) trzymam kciuki x
To byłoby tyle.. Jeszcze raz.. PRZEPRASZAM! i zniżam poziom do 8 komów ;) taki prezent! x To ja się odmeldowuję! x Paaa x
środa, 22 sierpnia 2012
Rozdział 17.
Sobota nadeszła bardzo szybko. Zaczęłam już pomagać Kate w przygotowaniach. Dwa dni temu byłyśmy na zakupach. Tak więc teraz wystarczyło tylko ogarnąć dom i się przebrać, umalować...
- Kate rusz tą dupę ! Mamy tylko dwie godziny, a jeszcze trzeba się przygotować! - poganiałam przyjaciółkę.
- Dobra...czekaj tylko jeszcze jedzenie, picie i bedzie okey - stwierdziła nalewając ... hmm.. mam nadzieję, że to coś bezalkoholowego. Tak, rodzice Katelyn jak najbardziej zgodzili się na imprezę. Mieszkają w ... można to nazwać willą. Tak, więc rodzice Kate wyjechali na trzy dni nad jezioro w związku z czym ich kochana córeczka właśnie przygotowuje się do imprezy.
Kiedy wszystko było gotowe, przyszła kolej na nas. Ja ubrałam się w nową czarną sukienkę i tego samego koloru buty. Kate postawiła na róż, ale buty też miała czarne. Pomalowałyśmy się i pofalowałyśmy włosy zostawiając je rozpuszczone. Efekt końcowy był oszałamiający. Jakieś piętnaście minut później zaczęli się schodzić goście. Pierwsza przyszła Alex....z Tomem. Wyglądała przepieknie. Miała na sobie turkusową sukienkę i srebrne szpilki. Potem weszła..jakaś połowa uczniów ze szkoły.
- Jak mogłaś zaprosić tu Jonie ... i Emily ?! - spytałam Kat po wejściu tej drugiej. Em ubrała złoto-czarną kieckę i buty z ćwiekami.
- Oj.. bo pewnie nikt by nie przyszedł.. - stwierdziła.
- Weź daj spokój ... - powiedziałam, kiedy zobaczyłam resztę chłopaków. Od razu odwróciłam wzrok. W sumie, to czym ja się przejmuję. Postanowiłam wrzucić na luz. Szłam w stronę stołu z piciem, kiedy ktoś pociągnął mnie za rękę. Okazało się, że to Alex. Wbiegłyśmy do łazienki, a ta od razu zaczęła wymiotować. Pobiegłam po jakieś tabsy i wodę. Połknęła je popijając płynem.
- Ja od kilku dni tak mam. Nie wiem co się dzieje. Nie jadłam nic niezdrowego - powiedziała płacząc.
- Może jesteś chora - zastanawiałam się.
- Nie to nie to. Chociaż muszę ci się do czegoś przyznać, ale nie mów nikomu! Kate powiem sama w najbliższym czasie.
- No powiesz wreszcie o co chodzi?! - traciłam już cierpliwość.
- Bo ja.....przespałam się z Tomem - powiedziała skruszona.
- Że CO?! - nie mogłam uwierzyć własnym uszom. - A...no wiesz... użyliście..no wiesz...?
- Tak ... ale pękła.
- CO?! dobra, nie chcę wiedzieć szczegółów..ale..co z Emily? - spytałam.
- Zerwali. Tom w końcu zobaczył jaka ona naprawdę jest.
- No dobra, ale tak szybko znalazł nową?! To jest podejrzane! Nie chcę, żeby cię wykorzystał i żebyś potem cierpiała.... - stwierdziłam po czym ją przytuliłam.
- Nie...on jest wspaniały...wobec mnie, ale wiesz... martwi mnie to....że mogę być w ciąży.
- Boże, masz dopiero 17 lat! Nie możesz zajść w ciążę!
- Wiem... i nie wiem co zrobię, jeśli to okaże się prawdą. Mam nadzieję, że jednak nie - powiedziała z nutką nadziei w głosie.
- Nawet jeśli....to wiesz, że możesz na mnie i Kate liczyć - powiedziałam, po czym kolejny raz ją uściskałam. W końcu wyszłyśmy z toalety do salonu. Tam impreza już się ostro zaczęła. Przeszłyśmy w głąb, by poszukać Kate. Zastałyśmy ją rozmawiającą z Cristiano.
- Cześć! Szukałem cię - zaczął rozmowę.
- Jak miło. Możesz nas zostawić na chwilę same? - spytałam. Niechętnie się zgodził i odszedł. Spojrzałam znacząco na Alex. Ta poprosiła, byśmy znalazły cichsze miejsce.
- Ale o co chodzi?! - dopytywała się Kat. W końcu dotarłyśmy do jej pokoju.
- Mogłybyśmy przełożyć tą rozmowę na inny termin? - prosiła Alex.
- Nie! Mów! - rozkazałam.
- CO JEST GRANE?! - Kate patrzyła na nas jak na idiotki.
- No...tak się składa....prawdopodobnie jestem w ciąży.
- CO?! Z kim?! - Oczy przyjaciółki wyszły z orbit.
- Prawdopodobnie z Tomem, ale ej! Jest impreza! Nie myślmy teraz o tym...
- Dobra, chodźmy...później będziemy się martwić - stwierdziłam, po czym weszłyśmy do obszernego salonu, gdzie impreza już się zaczęła. Kuzyn Kate, Patrick, jest DJ'em, więc muzyka była zapewniona, a goście....jak widać świetnie się bawili. Więc dołączyłyśmy do wszystkich i zaczęłyśmy tańczyć.
Po dwóch godzinach i paru drinkach rozluźniłam się i tańczyłam z kim popadnie. Nawet David się napatoczył, ale on też był już wstawiony. Jakoś po 22 Patrick włączył niezły remix. Wszyscy zaczęli tańczyć. Większość w parach. Emily tańczyła z Tomem, Alex z Cristiano, Kate z Max'em, a ja sama. Nuciłam sobie, kiedy ktoś położył ręce na moich biodrach. Obróciłam się, a za mną stał Nath. No to było przewidywalne.
- Cooooo chcesz? - spytałam zataczając się. Przesadziłam trochę....
- Remix naszej piosenki. Zatańczysz? - spytał.
- Przecież my nie mamy żadnej wspólnej piosenki....
- Chodziło mi, że to piosenka The Wanted.
- Czekaj! Kojarzę gości...
- Lepszym wyjściem będzie odprowadzenie cię do domu - stwierdził.
- Ale ja chcę zostać! Świetnie się bawię! Po za tym już nie jesteśmy razem, więc co się mną.......już wiem! Ty jesteś w The Wanted! - powiedziałam opierając się o niego. - Daj autograf! Albo nie....daj koszulkę!
- Na serio jesteś nawalona. Chodź do domu. Twoi rodzice są?
~LSD <3
A i jeszcze jedno !!!! CZYTASZ = KOMENTUJESZ xd Nie ma nic za darmo ! :D <3
- Kate rusz tą dupę ! Mamy tylko dwie godziny, a jeszcze trzeba się przygotować! - poganiałam przyjaciółkę.
- Dobra...czekaj tylko jeszcze jedzenie, picie i bedzie okey - stwierdziła nalewając ... hmm.. mam nadzieję, że to coś bezalkoholowego. Tak, rodzice Katelyn jak najbardziej zgodzili się na imprezę. Mieszkają w ... można to nazwać willą. Tak, więc rodzice Kate wyjechali na trzy dni nad jezioro w związku z czym ich kochana córeczka właśnie przygotowuje się do imprezy.
Kiedy wszystko było gotowe, przyszła kolej na nas. Ja ubrałam się w nową czarną sukienkę i tego samego koloru buty. Kate postawiła na róż, ale buty też miała czarne. Pomalowałyśmy się i pofalowałyśmy włosy zostawiając je rozpuszczone. Efekt końcowy był oszałamiający. Jakieś piętnaście minut później zaczęli się schodzić goście. Pierwsza przyszła Alex....z Tomem. Wyglądała przepieknie. Miała na sobie turkusową sukienkę i srebrne szpilki. Potem weszła..jakaś połowa uczniów ze szkoły.
- Jak mogłaś zaprosić tu Jonie ... i Emily ?! - spytałam Kat po wejściu tej drugiej. Em ubrała złoto-czarną kieckę i buty z ćwiekami.
- Oj.. bo pewnie nikt by nie przyszedł.. - stwierdziła.
- Weź daj spokój ... - powiedziałam, kiedy zobaczyłam resztę chłopaków. Od razu odwróciłam wzrok. W sumie, to czym ja się przejmuję. Postanowiłam wrzucić na luz. Szłam w stronę stołu z piciem, kiedy ktoś pociągnął mnie za rękę. Okazało się, że to Alex. Wbiegłyśmy do łazienki, a ta od razu zaczęła wymiotować. Pobiegłam po jakieś tabsy i wodę. Połknęła je popijając płynem.
- Ja od kilku dni tak mam. Nie wiem co się dzieje. Nie jadłam nic niezdrowego - powiedziała płacząc.
- Może jesteś chora - zastanawiałam się.
- Nie to nie to. Chociaż muszę ci się do czegoś przyznać, ale nie mów nikomu! Kate powiem sama w najbliższym czasie.
- No powiesz wreszcie o co chodzi?! - traciłam już cierpliwość.
- Bo ja.....przespałam się z Tomem - powiedziała skruszona.
- Że CO?! - nie mogłam uwierzyć własnym uszom. - A...no wiesz... użyliście..no wiesz...?
- Tak ... ale pękła.
- CO?! dobra, nie chcę wiedzieć szczegółów..ale..co z Emily? - spytałam.
- Zerwali. Tom w końcu zobaczył jaka ona naprawdę jest.
- No dobra, ale tak szybko znalazł nową?! To jest podejrzane! Nie chcę, żeby cię wykorzystał i żebyś potem cierpiała.... - stwierdziłam po czym ją przytuliłam.
- Nie...on jest wspaniały...wobec mnie, ale wiesz... martwi mnie to....że mogę być w ciąży.
- Boże, masz dopiero 17 lat! Nie możesz zajść w ciążę!
- Wiem... i nie wiem co zrobię, jeśli to okaże się prawdą. Mam nadzieję, że jednak nie - powiedziała z nutką nadziei w głosie.
- Nawet jeśli....to wiesz, że możesz na mnie i Kate liczyć - powiedziałam, po czym kolejny raz ją uściskałam. W końcu wyszłyśmy z toalety do salonu. Tam impreza już się ostro zaczęła. Przeszłyśmy w głąb, by poszukać Kate. Zastałyśmy ją rozmawiającą z Cristiano.
- Cześć! Szukałem cię - zaczął rozmowę.
- Jak miło. Możesz nas zostawić na chwilę same? - spytałam. Niechętnie się zgodził i odszedł. Spojrzałam znacząco na Alex. Ta poprosiła, byśmy znalazły cichsze miejsce.
- Ale o co chodzi?! - dopytywała się Kat. W końcu dotarłyśmy do jej pokoju.
- Mogłybyśmy przełożyć tą rozmowę na inny termin? - prosiła Alex.
- Nie! Mów! - rozkazałam.
- CO JEST GRANE?! - Kate patrzyła na nas jak na idiotki.
- No...tak się składa....prawdopodobnie jestem w ciąży.
- CO?! Z kim?! - Oczy przyjaciółki wyszły z orbit.
- Prawdopodobnie z Tomem, ale ej! Jest impreza! Nie myślmy teraz o tym...
- Dobra, chodźmy...później będziemy się martwić - stwierdziłam, po czym weszłyśmy do obszernego salonu, gdzie impreza już się zaczęła. Kuzyn Kate, Patrick, jest DJ'em, więc muzyka była zapewniona, a goście....jak widać świetnie się bawili. Więc dołączyłyśmy do wszystkich i zaczęłyśmy tańczyć.
Po dwóch godzinach i paru drinkach rozluźniłam się i tańczyłam z kim popadnie. Nawet David się napatoczył, ale on też był już wstawiony. Jakoś po 22 Patrick włączył niezły remix. Wszyscy zaczęli tańczyć. Większość w parach. Emily tańczyła z Tomem, Alex z Cristiano, Kate z Max'em, a ja sama. Nuciłam sobie, kiedy ktoś położył ręce na moich biodrach. Obróciłam się, a za mną stał Nath. No to było przewidywalne.
- Cooooo chcesz? - spytałam zataczając się. Przesadziłam trochę....
- Remix naszej piosenki. Zatańczysz? - spytał.
- Przecież my nie mamy żadnej wspólnej piosenki....
- Chodziło mi, że to piosenka The Wanted.
- Czekaj! Kojarzę gości...
- Lepszym wyjściem będzie odprowadzenie cię do domu - stwierdził.
- Ale ja chcę zostać! Świetnie się bawię! Po za tym już nie jesteśmy razem, więc co się mną.......już wiem! Ty jesteś w The Wanted! - powiedziałam opierając się o niego. - Daj autograf! Albo nie....daj koszulkę!
- Na serio jesteś nawalona. Chodź do domu. Twoi rodzice są?
- Nie....wracają w poniedziałek.
- Masz szczęście. Kate! Idziemy do domu.
- Co?! Razem?! - wytrzeszczyła oczy, po czym zobaczyła w jakim jestem stanie. - O mój Boże! Może ja ją zabiorę...
- Proszę... ja to chcę zrobić - powiedział błagalnym tonem. Patrzała na niego przez chwilę i kiwnęła głową. Wziął mnie pod pachę i wyszliśmy. Samochodem zawiózł mnie pod dom. Otworzył drzwi i zaniósł na rękach do domu, jako że byłam już pół przytomna. Pokazałam gdzie są klucze, on je wziął otworzył drzwi, położył mnie na kanapie i przykrył kocem po czym poszedł do kuchni po szklankę wody i jakieś tabletki przeciwbólowe. Kiedy zniknął za drzwiami ja się od razu odkopałam. Nie lubię leżeć pod kocem. Zastanawiałam się po co w ogóle mi pomógł. Mógł przecież w ogóle nie zwracać na mnie uwagi na imprezie. Dlaczego chciał tańczyć? Nie chciałam do niego wracać. Sam jest sobie winien.
Po jakichś pięciu minutach wrócił z piciem i tabletkami. Wzięłam to od niego.
- Przepraszam.... - zaczął.
- Słuchaj... chciałabym przeprowadzić tą rozmowę na trzeźwo - stwierdziłam.
- Ale powiedz tylko czy jest sens siedzenia tu i lamentowania żebyś wróciła.
- Hmm... nie. Nie ma sensu. Proszę cię.... jesteśmy jeszcze młodzi! To dopiero początek.... znajdziesz kogoś lepszego.
- Nie wiem. Może.... zobaczymy - stwierdził i usiadł na fotelu koło mnie. - Aczkolwiek, jak mógłbym zapomnieć...
- Dobra, czuję się jak w operze mydlanej. Może kiedyś będzie jeszcze ta szansa, ale na razie nie. To za szybko - powiedziałam. Skinął głową.
- Nawet jeśli, to i tak dla mnie jesteś tą jedyną - powiedział, po czym pocałował mnie po raz ostatni i wyszedł. Po pięciu minutach usłyszałam huk. W dupie miałam czy się przewrócę, czy nie. Czy jestem pijana, czy nie. Wybiegłam na drogę a jakieś 30 metrów dalej stał samochód, a na szosie ktoś leżał. Ciszę rozdarł mój krzyk. Podbiegłam do samochodu i uklękłam obok leżącego i krwawiącego Nath'a.
- Ja.... nie chciałem! Boże! - krzyczał kierowca.
- Dzwoń po karetkę idioto! - wrzeszczałam szlochając. Sprawdziłam jego puls. Nadal żył. Po jakich 10 minutach przyjechała karetka na sygnale.
- Mogę jechać z nim? - spytałam.
- A jesteś kimś z rodziny?
- Jestem.......jego przyjaciółką - powiedziałam cała zapłakana.
- Wybacz. Zabieramy tylko członków rodziny - stwierdził sanitariusz i wszedł do ambulansu.
- Ja cię mogę zabrać - powiedział kierowca samochodu, który potrącił Nathan'a. Skinęłam głową i już po chwili pędziliśmy do szpitala. Tam zabrali go od razu na blok operacyjny. Zadzwoniłam po Kate, Alex i chłopaków. Byli już w drodze. Niecierpliwie chodziłam z jednego końca korytarza na drugi, żeby dowiedzieć się czy przeżyje. Z tego co powiedzieli sanitariusze, miał marne szanse. Na samą myśl o tym zjechałam po ścianie i rozpłakałam się na dobre.
_______________________________________________________________
No i jest! Znów przerwa... znów przepraszam ;c Co do rdz to się nie wypowiem na ten temat...
Dedyk dla Just ! <3 siostro czekam na eposię dorównujacą mojej ;D Dla Emili . wiem, że miało być inaczej... dla Kornelii ! Czekam na werdykt czy bd nocka u mnie :D Dla zająca - ivy <3 dla wszystkich czytających ! for Chelsea ! Love ya girl xx To byłoby wszystko! Wiecie, że was kocham <3
~LSD <3
A i jeszcze jedno !!!! CZYTASZ = KOMENTUJESZ xd Nie ma nic za darmo ! :D <3
środa, 11 lipca 2012
Rozdział 16.
Weszliśmy do stołówki i zasiedliśmy do naszej wspólnej ławki. Tak, od niedawna zaczęłyśmy, znaczy ja, Alex i Kate, jeść razem z chłopakami. Głównie to rozmawiamy tylko my, a chłopaki przysłuchują się naszym rozmowom. Tak było i teraz.
- Taaa.. wiesz, że ostatnio Vicky powiedziała, że mam grube uda? - żaliła się Alex.
- Hmm.. straszne ... - stwierdziła Kate ze znudzoną miną.
- Dzięki za wsparcie.
- Oj dajcie już spokój. Nie mamy ciekawszych tematów?! - spytałam.
- Na przykład, że jest nowy w szkole, który ostatnio mnie o ciebie pytał?- powiedziała nieśmiało Alex.
- CO?! - zakrztusiłam się moją kanapką i spojrzałam na równie jak ja zaskoczonego... taa.. teraz już ponurego Natha. - Przeszła mi ochota na jedzenie, Max chcesz moją kanapkę?
Chłopak jedzący już swoją drugą, popatrzył na mnie jak na idiotkę, potem na moją ledwo nadgryzioną kanapkę, wzruszył ramionami i odebrał mi jedzenie.
- Co to za nowy? - zaciekawiła się Al.
- Podobno jest z Włoch ! - powiedziała uradowana Cat. - Ma na imię Cristiano ! Czyż nie uroczo?
- Taak.. aż mi się rzygać ch....
- No hej ! - przywitał się głos za mną. Wszyscy byli mocno zdumieni bo nikt jak dotąd, no dobra oprócz naszej trójki się nie dosiadał do tego stolika. Tak, jednak nieznajoma osoba przysiadła się obok Natha z taką siłą, że ja zostałam zepchnięta z ławki.
- KUR.....! - zaczęłam powoli wstając. Nikt mi nie podał ręki . Nikt mi nie pomógł. Wszyscy byli oszołomieni, ale przecież mogli pomóc !
- Dzieki za pomoc... - powiedziałam wkurzona i wyszłam ze stołówki. Rozjuszona myślalam, że ktoś pójdzie za mną. Spojrzałam w okienko drzwi, ale oni dalej tam siedzieli, co więcej Jonie, która okazała się tą nieznajomą osobą, kleiła się do Nathana. Tak, miałam dość. Ruszyłam smutna i wściekła w kierunku swojej szafki. Otworzyłam i wrzuciłam do niej książki. Z trzaskiem ją zamknęłam, odwróciłam się i na kogoś wpadłam. Spojrzałam w górę i zobaczyłam uśmiechniętego chłopaka. Był opalony, wyższy ode mnie. Miał czarne włosy i czekoladowe oczy. Przez to zaskoczenie zapomniałam języka w gębie.
- Prze...przepraszam! - zaczęłam się jąkać.
- Nic się nie stało! Hej, jestem Cristiano ! - przedstawił się i podał mi rękę.
- Kayla - uśmiechnęłam się i uścisnęłam dłoń. W tym momencie zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję.
- Odprowadzić cię? - spytał nieśmiało.
-...emm.. do klasy? Jasne! - błysnęłam kłami i ruszyliśmy do pomieszczenia, w którym miałam fizykę.
- Dzięki, eee.. może zobaczymy się później ?
- Jasne! Odprowadzę cię do domu okej?
- Dobra. - powiedziałam i usiadłam do swojej ławki. Po chwili przyszła Kate ze skruszoną miną. Coś do mnie mówiła, ale odwróciłam się i jej nie słuchałam. Caly czas myślałam o zajściu w stołówce. Czemu nikt się mną nie interesuje? Czemu Nath nie poszedł za mną. Choćby spytać, czy wszystko w porządku! No i dobra! Ja też będę bezinteresowna! Phi!
- Jutro napiszecie test, który stanowi połowę waszej oceny rocznej - powiedziała nagle pani, co mnie ocudziło. Połowę! Z fizyki ! Nie zdam ! Muszę iść na jakieś korki.
Moje rozmyślania przerwał dzwonek. Przed klasą czekał już Cris. Tak, miałam mały plan co do niego. Nie chciałam go wykorzystać, jest naprawdę mily i fajny. Po prostu, zresztą przecież mogę się kolegować z kim chcę! Tak więc szliśmy korytarzami aż w końcu wyszliśmy z budynku. Przemierzaliśmy alejki wokół szkoły. Nigdzie nikogo znajomego nie widziałam. Szliśmy ulicą w kierunku mojego domu. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Naprawdę się dogadywaliśmy. Dochodziliśmy właśnie pod moją chatę, kiedy spostrzegłam tam ... tak, będzie zadyma. Do tego jeszcze Cristiano trzymał mnie w pasie.
- Odpierdol się od niej ! - powiedział wkurzony Nathan.
- Hej! Bez takich! On nic nie robi! To tobie jak zwykle odbija! - stwierdziłam też mocno wzburzona.
- Co? O co ci znowu chodzi. Ja się nie prowadzam z laskami kiedy jestem z tobą. Przynajmniej jestem wierny.
- To ja już sobie pójdę - mruknął cicho Cris i zaczął się wycofywać, ale my już na to nie zwracaliśmy uwagi.
- Masz jakiś prolem? To tylko kolega, to już nie mogę się z nikim kolegować?
- Możesz ale nie w ten sposób!
- Jaki znowu sposób! Ty jakoś pozwoliłeś swojej Jonie zepchnąć mnie i nawet nie spytałeś się czy wszystko w porządku. Po prostu tam siedziałeś, jakby mnie nie było!
- Chciałem iść ale ona mnie kurczowo trzymała!
- Człowieku! Ty nie jesteś chucherkiem, żebyś nie mógł wyrwać się dziewczynie. A może nie chciałeś?! - zaczęłam prowadzić dochodzenie.
- Chciałem! I się wyrwałem, ale kiedy pobiegłem za tobą, nigdzię cię nie widziałem!
- Żle szukałeś... a ja źle znalazłam.
- Co? Mogłabyś nie mówić szyfrem?!
- Jprdl. chodzi mi o to, że... zawsze się czepiasz każdego do kogo powiem choćby cześć!
- Wybacz, ale nie chcę, żeby moja dziewczyna gadała z innymi chłopakami.
- Boże, posłuchaj co mówisz! I co teraz?! Zamkniesz mnie w jakieś klatce dla ptaków i będziesz karmił zdechłymi myszami?!
- A żebyś wiedziała!
- Nie... ja ci powiem co teraz. Teraz każdy pójdzie w swoim kierunku i zapomni o tym co było. Mam tego dość! Jeśli nie chcesz chociaż uszanować tego, że mogę się kumplować z kim chcę to po prostu odejdź - powiedziałam podniesionym tonem. Nie czekałam na jego odpowiedź. Odwróciłam się i weszłam do domu.
Rzuciłam klucze gdzieś w kąt, zrobiłam sobie obiad z tego co było w lodówce i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor, rozłożyłam się na kanapie i przerzucałam kanały. W końcu zadzwonił do mnie telefon. Niechętnie odebrałam.
- Czego?!
- Miłe przywitanie. Co jest? - spytała Kate. Oczywiście opowiediałam jej wszystko a ona zaczęła mnie pocieszać.
- Dobra. A po co tak naprawdę zadzwoniłaś? - zadałam pytanie.
- No bo... chodzi o to, że robię w następną sobotę impreze, chciałam żebyś przyszła i....pomogła mi trochę.
- Nie wiem. Nie mam ochoty.
- Daj spokój! Do soboty ci przejdzie! Zobaczysz!
- No dobra. W sumie, przydałoby się trochę zabawić.
- Okej to przyjdziesz tak 2 godziny przed żeby mi pomóc?
- Dobra, przyjdę - powiedziałam z niechęcią.
- To super! Może chcesz żebym przyszła? - spytała.
- Możesz przyjść. Pomożesz mi się ogarnąć - stwierdziłam.
- Dobrze! zaraz będę! - powiedziała i się rozłączyła. Po jakiś 10 minutach przyszła i siedziałysmy w salonie i gadałyśmy. W końcu namówiłam ją, żeby u mnie spała. Więc tak o 2.40 poszłyśmy do łóżek. Byłau mnie cały weekend. Jakoś lepiej mi się zrobiło. W końcu nastał poniedziałek i trzeba iść do szkoły. Ten tydzień szybko mi minął. Więcej czasu spedzałam z dziewczynami i zaprzyjaźniłam się z Cristiano, choć wiedziałam, że on chce czegoś więcej. W pierwszy dzień w stołówce jadłam sama, ale potem dziewczyny też sie przerzuciły na mój stolik przepraszając chłopaków. Unikałam wzroku Nathana i odsunęlam się trochę od chłopaków. Jonie się bardzo tym cieszyła i zawsze próbowała się do nich dosiąść, ale chłopaki ją wyganiali. A na każdej przerwie starała być blisko Natha. Powoli, wielkimi krokami zbliżała się sobota, więc trzeba było się przygotować. Postanowiłam pójść na małe zakupy, więc zadzwoniłam po Kate i Alex i razem wybrałyśmy się na miasto.
______________________________________________________________
Tak, wiem, była długa przerwa, ale mówiłam, że do końca miesiąca będzie! xd No i jest! Nie będę zanudzać was zbędną gadaniną.. Dedyk dla Just! Skarbie czekam na epopeję xx dla żony Myii . x Dla Ivy x dziękuję za nasze rozmowy x dla Nicely x Kocham cię xx i dla wszystkich, którzy to czytają i tak długo czekali na ten rdz xx
- Taaa.. wiesz, że ostatnio Vicky powiedziała, że mam grube uda? - żaliła się Alex.
- Hmm.. straszne ... - stwierdziła Kate ze znudzoną miną.
- Dzięki za wsparcie.
- Oj dajcie już spokój. Nie mamy ciekawszych tematów?! - spytałam.
- Na przykład, że jest nowy w szkole, który ostatnio mnie o ciebie pytał?- powiedziała nieśmiało Alex.
- CO?! - zakrztusiłam się moją kanapką i spojrzałam na równie jak ja zaskoczonego... taa.. teraz już ponurego Natha. - Przeszła mi ochota na jedzenie, Max chcesz moją kanapkę?
Chłopak jedzący już swoją drugą, popatrzył na mnie jak na idiotkę, potem na moją ledwo nadgryzioną kanapkę, wzruszył ramionami i odebrał mi jedzenie.
- Co to za nowy? - zaciekawiła się Al.
- Podobno jest z Włoch ! - powiedziała uradowana Cat. - Ma na imię Cristiano ! Czyż nie uroczo?
- Taak.. aż mi się rzygać ch....
- No hej ! - przywitał się głos za mną. Wszyscy byli mocno zdumieni bo nikt jak dotąd, no dobra oprócz naszej trójki się nie dosiadał do tego stolika. Tak, jednak nieznajoma osoba przysiadła się obok Natha z taką siłą, że ja zostałam zepchnięta z ławki.
- KUR.....! - zaczęłam powoli wstając. Nikt mi nie podał ręki . Nikt mi nie pomógł. Wszyscy byli oszołomieni, ale przecież mogli pomóc !
- Dzieki za pomoc... - powiedziałam wkurzona i wyszłam ze stołówki. Rozjuszona myślalam, że ktoś pójdzie za mną. Spojrzałam w okienko drzwi, ale oni dalej tam siedzieli, co więcej Jonie, która okazała się tą nieznajomą osobą, kleiła się do Nathana. Tak, miałam dość. Ruszyłam smutna i wściekła w kierunku swojej szafki. Otworzyłam i wrzuciłam do niej książki. Z trzaskiem ją zamknęłam, odwróciłam się i na kogoś wpadłam. Spojrzałam w górę i zobaczyłam uśmiechniętego chłopaka. Był opalony, wyższy ode mnie. Miał czarne włosy i czekoladowe oczy. Przez to zaskoczenie zapomniałam języka w gębie.
- Prze...przepraszam! - zaczęłam się jąkać.
- Nic się nie stało! Hej, jestem Cristiano ! - przedstawił się i podał mi rękę.
- Kayla - uśmiechnęłam się i uścisnęłam dłoń. W tym momencie zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję.
- Odprowadzić cię? - spytał nieśmiało.
-...emm.. do klasy? Jasne! - błysnęłam kłami i ruszyliśmy do pomieszczenia, w którym miałam fizykę.
- Dzięki, eee.. może zobaczymy się później ?
- Jasne! Odprowadzę cię do domu okej?
- Dobra. - powiedziałam i usiadłam do swojej ławki. Po chwili przyszła Kate ze skruszoną miną. Coś do mnie mówiła, ale odwróciłam się i jej nie słuchałam. Caly czas myślałam o zajściu w stołówce. Czemu nikt się mną nie interesuje? Czemu Nath nie poszedł za mną. Choćby spytać, czy wszystko w porządku! No i dobra! Ja też będę bezinteresowna! Phi!
- Jutro napiszecie test, który stanowi połowę waszej oceny rocznej - powiedziała nagle pani, co mnie ocudziło. Połowę! Z fizyki ! Nie zdam ! Muszę iść na jakieś korki.
Moje rozmyślania przerwał dzwonek. Przed klasą czekał już Cris. Tak, miałam mały plan co do niego. Nie chciałam go wykorzystać, jest naprawdę mily i fajny. Po prostu, zresztą przecież mogę się kolegować z kim chcę! Tak więc szliśmy korytarzami aż w końcu wyszliśmy z budynku. Przemierzaliśmy alejki wokół szkoły. Nigdzie nikogo znajomego nie widziałam. Szliśmy ulicą w kierunku mojego domu. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Naprawdę się dogadywaliśmy. Dochodziliśmy właśnie pod moją chatę, kiedy spostrzegłam tam ... tak, będzie zadyma. Do tego jeszcze Cristiano trzymał mnie w pasie.
- Odpierdol się od niej ! - powiedział wkurzony Nathan.
- Hej! Bez takich! On nic nie robi! To tobie jak zwykle odbija! - stwierdziłam też mocno wzburzona.
- Co? O co ci znowu chodzi. Ja się nie prowadzam z laskami kiedy jestem z tobą. Przynajmniej jestem wierny.
- To ja już sobie pójdę - mruknął cicho Cris i zaczął się wycofywać, ale my już na to nie zwracaliśmy uwagi.
- Masz jakiś prolem? To tylko kolega, to już nie mogę się z nikim kolegować?
- Możesz ale nie w ten sposób!
- Jaki znowu sposób! Ty jakoś pozwoliłeś swojej Jonie zepchnąć mnie i nawet nie spytałeś się czy wszystko w porządku. Po prostu tam siedziałeś, jakby mnie nie było!
- Chciałem iść ale ona mnie kurczowo trzymała!
- Człowieku! Ty nie jesteś chucherkiem, żebyś nie mógł wyrwać się dziewczynie. A może nie chciałeś?! - zaczęłam prowadzić dochodzenie.
- Chciałem! I się wyrwałem, ale kiedy pobiegłem za tobą, nigdzię cię nie widziałem!
- Żle szukałeś... a ja źle znalazłam.
- Co? Mogłabyś nie mówić szyfrem?!
- Jprdl. chodzi mi o to, że... zawsze się czepiasz każdego do kogo powiem choćby cześć!
- Wybacz, ale nie chcę, żeby moja dziewczyna gadała z innymi chłopakami.
- Boże, posłuchaj co mówisz! I co teraz?! Zamkniesz mnie w jakieś klatce dla ptaków i będziesz karmił zdechłymi myszami?!
- A żebyś wiedziała!
- Nie... ja ci powiem co teraz. Teraz każdy pójdzie w swoim kierunku i zapomni o tym co było. Mam tego dość! Jeśli nie chcesz chociaż uszanować tego, że mogę się kumplować z kim chcę to po prostu odejdź - powiedziałam podniesionym tonem. Nie czekałam na jego odpowiedź. Odwróciłam się i weszłam do domu.
Rzuciłam klucze gdzieś w kąt, zrobiłam sobie obiad z tego co było w lodówce i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor, rozłożyłam się na kanapie i przerzucałam kanały. W końcu zadzwonił do mnie telefon. Niechętnie odebrałam.
- Czego?!
- Miłe przywitanie. Co jest? - spytała Kate. Oczywiście opowiediałam jej wszystko a ona zaczęła mnie pocieszać.
- Dobra. A po co tak naprawdę zadzwoniłaś? - zadałam pytanie.
- No bo... chodzi o to, że robię w następną sobotę impreze, chciałam żebyś przyszła i....pomogła mi trochę.
- Nie wiem. Nie mam ochoty.
- Daj spokój! Do soboty ci przejdzie! Zobaczysz!
- No dobra. W sumie, przydałoby się trochę zabawić.
- Okej to przyjdziesz tak 2 godziny przed żeby mi pomóc?
- Dobra, przyjdę - powiedziałam z niechęcią.
- To super! Może chcesz żebym przyszła? - spytała.
- Możesz przyjść. Pomożesz mi się ogarnąć - stwierdziłam.
- Dobrze! zaraz będę! - powiedziała i się rozłączyła. Po jakiś 10 minutach przyszła i siedziałysmy w salonie i gadałyśmy. W końcu namówiłam ją, żeby u mnie spała. Więc tak o 2.40 poszłyśmy do łóżek. Byłau mnie cały weekend. Jakoś lepiej mi się zrobiło. W końcu nastał poniedziałek i trzeba iść do szkoły. Ten tydzień szybko mi minął. Więcej czasu spedzałam z dziewczynami i zaprzyjaźniłam się z Cristiano, choć wiedziałam, że on chce czegoś więcej. W pierwszy dzień w stołówce jadłam sama, ale potem dziewczyny też sie przerzuciły na mój stolik przepraszając chłopaków. Unikałam wzroku Nathana i odsunęlam się trochę od chłopaków. Jonie się bardzo tym cieszyła i zawsze próbowała się do nich dosiąść, ale chłopaki ją wyganiali. A na każdej przerwie starała być blisko Natha. Powoli, wielkimi krokami zbliżała się sobota, więc trzeba było się przygotować. Postanowiłam pójść na małe zakupy, więc zadzwoniłam po Kate i Alex i razem wybrałyśmy się na miasto.
______________________________________________________________
Tak, wiem, była długa przerwa, ale mówiłam, że do końca miesiąca będzie! xd No i jest! Nie będę zanudzać was zbędną gadaniną.. Dedyk dla Just! Skarbie czekam na epopeję xx dla żony Myii . x Dla Ivy x dziękuję za nasze rozmowy x dla Nicely x Kocham cię xx i dla wszystkich, którzy to czytają i tak długo czekali na ten rdz xx
wtorek, 5 czerwca 2012
Opow. na polski autorstwa LovelyDream & Myii
Tak więc chcę wam przedstawić krótkie opowiadanko, które napisałam z pomocą mojej ukochanej żony --> Myii ! ;D Wiąże się to troszeczkę z The Wanted, dlatego chcę to tu napisać xd I od razu przepraszam Myieczko, że schrzaniłam zakończenie!! ;( xx O i jak chcecie to komentujcie, ale pamiętajcie też o poprzednim rdz bo jest 7 komów a ma być 11 ! xx
______________________________________________________________________
" Młodość - to czas oszołomień,
Gdy się za słońce bierze jeden promień"
~Jan Sztaudynger
Wszystko zaczęło się pewnego dnia w Londynie, ale zacznę trochę wcześniej. Pozpoczęłam naukę w nowej szkole. Przeprowadziliśmy się z Opola do deszczowej stolicy Wielkiej Brytanii od razu, kiedy dostałam dowód osobisty.
Przeprowadzka nie była łatwa, a pożegnanie z przyjaciółmi bardzo bolesne. Dom, dużą i piękną budowlę mogłam uznać za jedyny plus przeprowadzki. Mówienie po angielsku nie sprawiało mi kłopotu, jednak to nie to samo, co język ojczysty, którym postanowiliśmy porozumiewać się w domu.
Pierwszy dzień w szkole był najgorszy, gdyż ludzie patrzyli na mnie, jak na kosmitkę. Niektórzy stali się uciążliwi swoją dociekliwością. Wreszcie zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy.
- To jest wasza nowa koleżanka, Ania Baryłko - przedstawił mnie nauczyciel.
- Możecie mówić na mnie Ann - uśmiechnęłam się.
- Proszę, zajmij miejsce - zachęcił mnie. Rozejrzałam się po klasie i jedyne wolne miejsce było obok uśmiechniętego chłopaka z grzywką na bok. ( taaa.. wzór Nathana xd ) Usiadłam i się przywitałam:
- Cześć... - zaczęłam.
- Hej, jestem James Parker (wiem! musiałam pozmieniać, bo by mnie wyśmiali xd) - przedstawił się. Spojrzałam na niego. Miał na sobie białą koszulkę z flagą Wielkiej Brytanii, ciemne jeansy i granatową marynarkę z podwiniętymi rękawami. Na szyi wisiały mu łańcuszki. Kiedy zerknął na mnie ze zdziwieniem zielono-niebieskimi oczami, przeszył mnie dziwny dreszcz. Zrozumiałam też, że obserwuję go zbyt długo i z otwartą buzią. Odwróciłam wzrok, który po chwili spuściłam na zeszyt. Kątem oka dostrzegłam błysk jego zębów. Nie ukrywam, spodobał mi się. Po dzwonku wyszłam z klasy i zderzyłam się z jakąś dziewczyną. Z rąk wypadły mi notatki.
- Jak idziesz?! - nakrzyczała na mnie blond włosa piękność.
- Wybacz, nie zauważyłam cię - powiedziałam, a ona zmierzyła mnie wzrokiem i odeszła ze swoją świtą. James (Nath xd) podszedł do mnie i pomógł zebrać rzeczy.
- Nie przejmuj się Kelsey, ona jest taka dla wszystkich - wyjaśnił podając mi plik kartek.
- Daj spokój! Gdybym się martwiła, już dawno by mnie tu nie było - stwierdziłam, a on zaczął się śmiać. Nigdy nie słyszałam tak cudownego śmiechu ( no co ty?! weź wyobraź sobie połączenie śmiechu Natha i Toma!) Po chwili wymieniliśmy się numerami i poszliśmy razem na stołówkę. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy, że np. gra na pianinie i świetnie śpiewa, a nawet pisze własne piosenki. Tak się zaczęło. Mijały dni, tygodnie. Nic się nie działo, a ja zdążyłam pokochać to miejsce. Do pewnego czasu. Sądziłam, że mój pierwszy chłopak będzie ostatnim. Snułam plany. Akurat szłam przez park i zobaczyłam Jamesa i Michelle, jedną z przyjaciółek Kels. Podsłuchałam kawałek rozmowy.
- A co na to Ann ? - pytała.
- Nie dowie się - mruknął Jamie. Byłam oszołomiona. Niewiele myśląc podeszłam i spoliczkowałam go.
- Ej! Ale to ...
- Nawet nie kończ ! - krzyknęłam i uciekłam.
Do tej pory go unikam, choć teraz jest mi wszystko jedno. Uczę się na błędach. Nie wiem czemu od razu pomyślałam, że to ten jedyny. To właśnie młodość, czas oszołomień. Tak to jest, gdy za słońce bierze się jeden promień.
______________________________________________________________________
" Młodość - to czas oszołomień,
Gdy się za słońce bierze jeden promień"
~Jan Sztaudynger
Wszystko zaczęło się pewnego dnia w Londynie, ale zacznę trochę wcześniej. Pozpoczęłam naukę w nowej szkole. Przeprowadziliśmy się z Opola do deszczowej stolicy Wielkiej Brytanii od razu, kiedy dostałam dowód osobisty.
Przeprowadzka nie była łatwa, a pożegnanie z przyjaciółmi bardzo bolesne. Dom, dużą i piękną budowlę mogłam uznać za jedyny plus przeprowadzki. Mówienie po angielsku nie sprawiało mi kłopotu, jednak to nie to samo, co język ojczysty, którym postanowiliśmy porozumiewać się w domu.
Pierwszy dzień w szkole był najgorszy, gdyż ludzie patrzyli na mnie, jak na kosmitkę. Niektórzy stali się uciążliwi swoją dociekliwością. Wreszcie zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy.
- To jest wasza nowa koleżanka, Ania Baryłko - przedstawił mnie nauczyciel.
- Możecie mówić na mnie Ann - uśmiechnęłam się.
- Proszę, zajmij miejsce - zachęcił mnie. Rozejrzałam się po klasie i jedyne wolne miejsce było obok uśmiechniętego chłopaka z grzywką na bok. ( taaa.. wzór Nathana xd ) Usiadłam i się przywitałam:
- Cześć... - zaczęłam.
- Hej, jestem James Parker (wiem! musiałam pozmieniać, bo by mnie wyśmiali xd) - przedstawił się. Spojrzałam na niego. Miał na sobie białą koszulkę z flagą Wielkiej Brytanii, ciemne jeansy i granatową marynarkę z podwiniętymi rękawami. Na szyi wisiały mu łańcuszki. Kiedy zerknął na mnie ze zdziwieniem zielono-niebieskimi oczami, przeszył mnie dziwny dreszcz. Zrozumiałam też, że obserwuję go zbyt długo i z otwartą buzią. Odwróciłam wzrok, który po chwili spuściłam na zeszyt. Kątem oka dostrzegłam błysk jego zębów. Nie ukrywam, spodobał mi się. Po dzwonku wyszłam z klasy i zderzyłam się z jakąś dziewczyną. Z rąk wypadły mi notatki.
- Jak idziesz?! - nakrzyczała na mnie blond włosa piękność.
- Wybacz, nie zauważyłam cię - powiedziałam, a ona zmierzyła mnie wzrokiem i odeszła ze swoją świtą. James (Nath xd) podszedł do mnie i pomógł zebrać rzeczy.
- Nie przejmuj się Kelsey, ona jest taka dla wszystkich - wyjaśnił podając mi plik kartek.
- Daj spokój! Gdybym się martwiła, już dawno by mnie tu nie było - stwierdziłam, a on zaczął się śmiać. Nigdy nie słyszałam tak cudownego śmiechu ( no co ty?! weź wyobraź sobie połączenie śmiechu Natha i Toma!) Po chwili wymieniliśmy się numerami i poszliśmy razem na stołówkę. Dowiedziałam się o nim wielu rzeczy, że np. gra na pianinie i świetnie śpiewa, a nawet pisze własne piosenki. Tak się zaczęło. Mijały dni, tygodnie. Nic się nie działo, a ja zdążyłam pokochać to miejsce. Do pewnego czasu. Sądziłam, że mój pierwszy chłopak będzie ostatnim. Snułam plany. Akurat szłam przez park i zobaczyłam Jamesa i Michelle, jedną z przyjaciółek Kels. Podsłuchałam kawałek rozmowy.
- A co na to Ann ? - pytała.
- Nie dowie się - mruknął Jamie. Byłam oszołomiona. Niewiele myśląc podeszłam i spoliczkowałam go.
- Ej! Ale to ...
- Nawet nie kończ ! - krzyknęłam i uciekłam.
Do tej pory go unikam, choć teraz jest mi wszystko jedno. Uczę się na błędach. Nie wiem czemu od razu pomyślałam, że to ten jedyny. To właśnie młodość, czas oszołomień. Tak to jest, gdy za słońce bierze się jeden promień.
piątek, 25 maja 2012
Info.
Okej .. to zawieszam mojego bloga na okres bliżej/dalej nieokreślony z przyczyn ... bez komentarza .. no dobra.. mam szlaban tak więc zawieszam do odwołania . Oceny, a chcę, żeby #WW wypaliło żono tak więc...
PS : Podziękujcie mojej mamie!
~Wasza LSD xx
PS : Podziękujcie mojej mamie!
~Wasza LSD xx
wtorek, 15 maja 2012
Rozdział 15.
Po przedostatniej lekcji szłam korytarzem w
poszukiwaniu kogoś znajomego. I aż stanęłam wryta. Moim oczom ukazał się Tom
całujący z...Emily! Popatrzyłam na
nich. Uch. Wolę nie opisywać tego zajścia. Z dreszczem niepokoju poszłam dalej.
Stanęłam przed oknem i gapiłam się ślepo w to co za oknem myśląc o całym tym
zajściu, kiedy ktoś złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Wtuliłam się i
poczułam znajome, cudowne perfumy. Odwróciłam się i w tym momencie telefon
zawibrował mi w kieszeni. Westchnęłam głośno i wyjęłam aparat. Przeczytałam
wiadomość od mamy:
„ Skarbie jedziemy z tatą na tydzień w delegację. Mam nadzieję, że
jesteś na tyle dorosła, że poradzisz sobie bez nas. Zostawiliśmy ci pieniądze
na jedzenie i masz po szkole wracać do domu! Kochamy Cię! Mama i Tata xx „
Uśmiechnęłam się do ekraniku mojego LG i
podstawiłam go pod nos Nath`owi.
- To sie wspaniale składa, bo od razu po
lekcjach jedziesz ze mną do naszego domu.
- To świetnie! Jeszcze nigdy tam nie ....
zaraz.. a co z moim autem?! – spanikowałam.
- Matko. Jak ty się łatwo denerwujesz.
Chłopaki już go odstawili do domu – odruchowo spojrzałam w stronę parkingu.
Rzeczywiście nie było go w miejscu, w którym go zostawiłam. – I wiesz co. Muszę
ci kiedyś kupić lepsze auto.
- Nie mów tak! Ja kocham to auto! – na te
słowa się zaśmiał.
- W każdym razie po tej lekcji mi nigdzie nie
uciekaj – uśmiechnął się. – I tak bym cię znalazł.
- Phi! No niech będzie – błysnęłam zębami. –
Nie mogę się doczekać – powiedziałam przytuliłam go i poszłam na lekcje. Uch !
Nudy ! Ogólnie nauka mi nie wchodzi, a i tak mam dobre stopnie. Po tej lekcji
poszłam na parking. Rozglądałam się aż w końcu znalazłam czarne auto marki Audi
i machającego do mnie chłopaka. Przy jego pomocy wsiadłam do auta. W środku był
nowocześnie wyposażony. Manualna skrzynia biegów, radio, dziewczyna w hawajskim
stroju na desce rozdzielczej. Kiwająca się do przodu, do tyłu, do przodu, do
tyłu.. i nawet chwyty na kubki! Nath jechał trochę szybciej niż a znaku
dozwolonej prędkości. Co ja gadam! Dużo szybciej! Podjechaliśmy pod wielki dom.
Nie była to jednak willa. Po prostu duży, ładny, biały dom. Wyszłam, a moim
paczadłom ukazał się piękny i zadbany ogród. Stałabym tak zachwycając się gdyby
nie głos Nathana, który wyrwał mnie z myśli. Poszłam za nim do dębowych drzwi.
Weszliśmy na lajcie i przeszliśmy przez korytarz do salonu gdzie była cała
gromadka i dwie dziewczyny. Jednej nie znałam. Siedziała teraz na skórzanej
kanapie obok Jay`a, przytulając się do niego z przyjaznym uśmiechem na ustach.
Natomiast po drugiej stronie, obok Toma, siedział nie kto inny, tylko Emily.
Zmierzyłam ją wzrokiem z miną „Are You Fuckin` Kidding Me?” i popatrzałam zła
na Toma. On jakby nie miał pojęcia o co chodzi przyszedł się przywitać.
- Cześć! Miło cię tu w końcu gościć!
Kurcze...nie mam pojęcia czemu młody cię wcześniej nie przyprowadził –
powiedział zdziwiony.
- Hej – zwróciłam się do niego jak i do
wszystkich. – Nie było kiedy, ale wiesz...no jestem!
- I świetnie! – zwrócił się Max. – A to jest
Nelly, dziewczyna Jay`a – powiedział wskazując na wysoką szatynkę. – No i
dziewczynę Toma chyba znasz...
- Dziewczynę?! – wybuchłam.
- No tak...wy..chyba się nie lubicie. Trzeba
to zmienić – stwierdził niewzruszony Tom.
- Och nie! Lubimy się! Prawda Kay, skarbie? –
Tym razem głos zabrała Em.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy się lubiły –
powiedziałam zimno.
- Oj przestań! Trzeba zakopać topór wojenny! –
powiedziała przyjaźnie i na dodatek mnie przytuliła, a ja po chwili się
odsunęłam i westchnęłam.
- Nie sądzę żeby wyszło mi to na dobre.
- Nie marudź! – powiedział Nath. Reszta
wieczoru minęła całkiem spokojnie. Do 22 siedziałam u chłopaków. Zdążyłam się zaprzyjaźnić
z Nells. Kiedy zorientowałam się, że jest już późna godzina zaczęłam się
zbierać. Pożegnałam się z wszystkimi <taa..z nią też..> i wyszłam.
Wsiadłam do samochodu i Nathan odwiózł mnie do domu. Wielkiego pożegnania nie
było. Zwykły całus i cya! Gdy tylko weszłam do domu, samochód odjechał. Weszłam
do kuchni i zrobiłam sobie kolację. Potem obejrzałam coś w telewizji i poszłam
się wykąpać. Później weszłam do łóżka i włączyłam laptop. Sprawdziłam twitter,
facebook itp. Po pewnym czasie zadzwonił telefon. Wiadomość. Sprawdziłam i
czytając zamarłam.
„Wiesz...jednak pomyliłem się. Przemyślałem wszystko i jednak zasługuję
na kogoś lepszego. Kogoś..sławniejszego. Nie nadajesz się. Skończmy lepiej tę znajomość. Udawajmy jakbyśmy się nie znali.
Nath.”
Że kurde co?! Nie rozumiem o co chodzi!
Przecież...
Byłam totalnie załamana. Nie wiedziałam co
robić. Rozryczałam się na dobre. Było mi smutno i źle. Skompromitowałam się.
Jak mógł..! Jednak się myliłam. Po chwili rozpacz ustąpiła miejsca wściekłości.
Miałam ochotę roztrzaskać telefon, ale nie.. wzięłam go do ręki i wybrałam
numer Nathana. Po jakiś pięciu sygnałach odebrał. Nawet nie dałam mu dojść do
głosu.
- Ty parszywa świnio! Jak mogłeś! Jednak się
myliłam co do ciebie. Nie jesteś inny! Jesteś taki sam jak te cholerne
zakłamane gwiazdy, które lecą tylko na kasę!
- Ale..
- Teraz mi tu się będziesz wypierał! Nie chcę
cię znać, rozumiesz! Zostaw mnie w spokoju i nie odzywaj więcej do mnie! Masz
czego chciałeś! To koniec! – rozłączyłam się zanim zdążył coś powiedzieć.
Rzuciłam komórką na drugą stronę łóżka, przyciągnęłam kolana do brody.
Schowałam w nich twarz i znów zaczęłam płakać. Miałam huśtawkę nastrojów. Postanowiłam się wziąć w garść. Położyłam się
i po długich męczarniach w końcu zasnęłam.
Miałam ochotę zostać w domu. Chociaż to i tak
ostatni dzień, bo piątek. Niechętnie wygramoliłam się z łóżka. Było po szóstej
więc umyłam głowę i poszłam się ubrać. Postawiłam na zwykłe jeansy, bluzkę z
napisem „ I hate maths” . Założyłam czarne adidasy i uczesałam włosy w boczny warkocz.
Wyglądałam zwyczajnie i o to chodziło. Założyłam
torbę na ramię i zeszłam. W domu było cicho. Zjadłam płatki, wzięłam klucze i
wyszłam. Zamknęłam dom i wsiadłam do auta. Po kilkunastu minutach dojechałam do
szkoły. Nie zwracając uwagi na nikogo wbiegłam do budynku. Schowałam plecak do
szafki. Od razu podeszłam do Kate żebym nie była sama. Potem doszła Alex. No to
opowiedziałam im wszystko. Tylko tym razem się nie rozpłakałam. Byłam po prostu
wściekła! Dziewczyny zaczęły mnie pocieszać. Po dzwonku Nath chciał mnie złapać
ale szybko uciekłam do klasy. Musiałam się chować. Nie miałam ochoty prowadzić
konwersacji. Jednak nie udało mi się to. Po pierwszej lekcji, kiedy stałam z
przyjaciółkami podszedł do nas i odwrócił mnie żeby mi spojrzeć w oczy.
- O co ci chodzi? – spytał zdezorientowany.
- O co chodzi?! No nie udawaj idioty! Chociaż
i tak nim jesteś!
- Co?! Chociaż daj mi wyjaśnić!
- Tu nie ma nic do wyjaśniania! Chociaż
dobra... chcę posłuchać co masz do powiedzenia.
- Nie rozumiem co jest grane! Przecież nic
nie zrobiłem! Po co była ta cała wiązanka?! – spytał już na maksa
zdezorientowany.
- Nie wiesz... nie rozumiesz! A może to
przywróci ci pamięć! – powiedziałam pokazując mu wiadomość. Właściwie to sama
nie wiem po co to zrobiłam, ale....
- Ale to nie ja!! Czekaj... w tym czasie co
została wysłana ta wiadomość ja brałem prysznic, a telefon zostawiłem na
stoliku w salonie!
- Zaraz.. co?! A kto był jeszcze u was w
domu?
- No Tom! No i Emily – powiedział powoli
rozumiejąc.
- Tak! Brawo dla niej! – powiedziałam wkurzona.
Po chwili zrozumiałam, że niesłusznie oskarżałam Nathana o to. Spojrzałam na
niego. – Ja...
- Już okej.. nie gniewam się... wiadomo czemu
tak pomyślałaś.
- Ale nie rozumiem dlaczego Tom z nią jest!
- Przy nim jest dobra. Dlatego on tego nie
widzi. Nie mam pojęcia jak wybić mu ją z głowy. Poczekamy, zobaczymy.
- Ale cholera! Ja..na serio myślałam...
- Że jestem złajdaczały? Dzięki !
- Nie głupku! – walnęłam go. – Po raz kolejny
się myliłam. To u mnie norma. – stwierdziłam.
- Ale zajście wyjaśnione? – przytaknęłam. –
No to nie ma o czym mówić! Chodź, bo dzwonek. – uśmiechnęłam się i wsunęłam pod
jego ramię i poszliśmy pod klasę gdzie miałam lekcję.
______________________________________________________________________
Tak wiem! Dawno nie było i w ogóle. Ale jeśli czytaliście info to mam usprawiedliwienie! Dedyk dla....Emili! To na pewno! Bez niej nie byłoby rdz! No i jej słowa "The Wanted są lepsi od One Direction" żeby nie urazić Directionerów nic do 1D nie mam, ale wolę The Wanted dlatego kocham ją za to! ; *
I kolejny dla Just! Kocham cię wiesz? xx
No i jeszcze dla Ivy ! Mój zajączek! Taka masakra, że masakra! xx
Ach i oczywiście dla wszystkich czytających! Kocham was! xx
sobota, 12 maja 2012
Parę informacji ...
Tak więc... Chcę ogłosić, że teraz rozdziały będą tak co tydzień, co dwa tygodnie.. z racji tego, że po prostu nie mam czasu ich pisać ; / mogłabym dzisiaj napisać, bo mam pomysły, ale po prostu nie mogę.. Dziewczyny przychodzą i jeszcze muszę sprzątać -,- To raczej wszystko ! A i przepraszam Just.. już się nie bd mieszać.
+ Łączę się w bólu z @AlbaTheWanted <twitter> ; * I know how it feels to lose your pet! I love you and know that I'm with you! xx Wasza LSD <3
+ Łączę się w bólu z @AlbaTheWanted <twitter> ; * I know how it feels to lose your pet! I love you and know that I'm with you! xx Wasza LSD <3
niedziela, 29 kwietnia 2012
Rozdział 14.
Poniedziałek...i znowu szkoła. Wytrzymać nie
można! Chociaż plus taki, że chodzę do tej samej.. Obudziłam się w świetnym
humorze. Poszłam zrobić poranną toaletę.
Potem stanęłam przed szafą. Hmm... co by tu włożyć. Zdecydowałam się na białe
leginsy bluzka zawiązywana z tyłu o niebieskim kolorze w kwiatki i na to białe
bolerko. <tak jestem dzisiaj ubrana ;D> Włosy uczesałam w wysoki kucyk.
Pościeliłam łóżko, chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach na dół. Usiadłam do
stołu. Mama spojrzała na mnie z ukosa.
- Dla kogo tak się wystroiłaś? – spytała podejrzliwie.
- Dla samej siebie! – powiedziałam bez
zastanowienia.
- Na pewno? Coś ci nie wierzę – rzekła.
- Nie ubiorę się przecież do szkoły w worek i
stare szmaty! – powiedziałam kończąc śniadanie.
- Ale wiesz, że jeśli powód jest inny to
lepiej żeby tata o tym nie wiedział. Jesteś prawie dorosła. Nie mam prawa ci
niczego zabraniać – ucałowała mnie w czoło. – Dlatego też nie rozumiem taty.
Ale wiesz jaki on jest. A teraz idź, bo się spóźnisz! – powiedziała, a ja ją
przytuliłam, założyłam Conversy i wyszłam. Wsiadłam do auta i ruszyłam. Jak
zwykle na drodze nic się nie działo. Gloucester jest naprawdę spokojną
miejscowością. W każdym razie dzielnice, przez które przejeżdżam. Dotarłam do
szkoły i zaparkowałam. Weszłam i od razu podeszłam do Kate.
- Hej! – powiedziałam i pocałowałyśmy się w
policzek. W POLICZEK! Bez zbędnych przemyśleń dzieci! – Jak tam?
- U mnie same nudy, ale ty?! Czytałam
artykuł! Ale żeś się ustatkowała! Chodzić z gwiazdą! No wiesz!
- Nie nie wiem! I to kłamstwo! Ja z nim nie
chodzę...to było jednorazowe i przez przypadek!
- Ale chciałabyś prawda?
- Tego nie powiedziałam! – prawie krzyknęłam
z wyrzutem. Wtedy na szczęście przyszła do nas Alex.
- Hej! widzę, że atmosfera napieta i wiem o co chodzi - powiedziała. - To może ja się nie będę na ten temat już odzywać.
- Jedna mądra! Ten idiota co zrobił to zdjęcie nie wiedział co naprawdę się działo! - wypaliłam.
- A co się działo? - spytały chórem przyjaciółki.
- No właśnie nic! - krzyknęłam, przewróciłam oczami, obróciłam się żeby odejść, ale wpadłam na kogoś.
Spojrzałam górę i zobaczyłam uhahaną buźkę Nath`a. Na ten widok moja twarz się rozjaśniła.
- Mogę ją porwać? - spytał dziewczyn. One pokiwały głową.
- Nie mam nic do stracenia... i tak miałam już iść - powiedziałam i ruszyłam przed siebie.
- Zły humor? - spytał.
- A żebyś wiedział! - powiedziałam z wyrzutem. - Wszyscy mnie osądzają.......a nie ważne.
- Ach, już rozumiem. Ale chciałem cię o coś zapytać - przystanął. Spojrzał mi w oczy i spytał - Pójdziesz dzisiaj ze mną do kina? - spytał niepewnie.
- To...randka? - zapytałam spokojnie. W duchu skakałam z radości.
- Jeśli się zgodzisz - rzekł. Uśmiechnęłam się.
- Hm...z przyjemnością - zgodziłam się. A jeszcze przed chwila droczyłam się z dziewczynami o.... ale to nie ma teraz znaczenia. - O której?
- Przyjade po ciebie o 18 zgoda?
- Jasne - uśmiechnęłam się. - Poczekaj! Jest jeden mały problem. Może spotkajmy się na miejscu?
- Okej. Jak ci pasuje - powiedział zdziwiony, ale po chwili jego usta znów ukształtowaly sie w podkówkę. - Dobra ja musze iść - wskazał na machających do nas chłopaków.
- Na serio musisz mnie kiedyś osobiscie z nimi poznać. Tak wiesz. Przy kawie i w ogóle.
- Haha. Przyjdzie czas to ich poznasz, zobaczysz - powiedział i odszedł. Wtedy zadzwonił dzwonek. weszłam do klasy na lekcję. Popatrzyłam po klasie. Znalazłam kątem oka Kate. Usiadłam obok niej i się zamyśliłam. Potem "obudził" mnie dzwonek. Wyszłam i podeszłąm do okna. Dziewczyny razem ze mną. Zaczęłyśmy gadać o głupotach i po chwili zapomniałam o tym całym artykule. Dzień minął nadzwyczaj spokojnie. Po tych wszystkich nieszczęsnyh lekcjach wróciłam do domu. Teraz trzeba obmyślić plan.
- Mamo! Idę dzisiaj do Kate na noc - powiedziałam.
- Przecież jutro idziesz do szkoły - stwierdziła podejrzliwie.
- Wiem, chcemy się pouczyć i obgadać parę spraw - puściłam do niej oko.
- Aha! Dobrze, o której wychodzisz?
- Tak o 17.30 i jutro wrócę do domu po szkole - powiedziałam jedząc obiad.
- Nie ma sprawy - usmiechnęła się porozumiewawczo. Skończyłam jeść i poiegłam na górę. Było pięć po szesnastej. Znając mnie to bedę się szykować z cztery godziny. Wyszło mi to nawet szybko. Po godzinie przebierania ubrałam się w czerwoną sukienkę, do tego czarne bolerko i tego samego koloru szpilki. Założyłam też biżuterię. Umalowałam się. Zrobiłam "smokey eye", pomalowałam usta i skropiłam się perfumami. W pół do osiemnastej byłam gotowa. Po cichaczu zeszłam na dół, czając się żeby mnie rodzice nie zauważyli. Dobiegłam, jak ninja, do drzwi. Krzyknęłam "Wychodzę!" i je zatrzasnęłam. Szybko podbiegłam do auta i ruszyłam. Piętnaście minut później byłam już przed jej domem. Otworzyła drzwi i zachwycała się moim wyglądem. Wyjasniłam żeby mnie kryła jakby rodzice dzwonili. Niechętnie się zgodziła. Pożegnałam się widząc, że zostało mi tyko piętnaście minut. Ruszyłam w stronę kina. Punktualnie o osiemnastej weszłam do budynku. Szukałam wzrokiem towarzysza, ale go nie widziałam. Po chwili ktoś zasłonił mi oczy. Obróciłam się i zobaczyłam Nath`a.
- To na jaki film idziemy? - spytałam.
- A na jaki chcesz iść ?
- Hmmm... " Porwanie " ! Z Taylorem Lautnerem! Podobno świetny!
- Tak. A bohater nazywa się Nathan Harper...dobrze jak chcesz to możemy iść - rzekł i poszliśmy. Po prawie dwóch godzinach filmu wyszlismy z kina. Nath zaproponował żebyśmy przeszli się po parku.
- Musze Cię o coś zapytać. Nie chciałem żebyś do tej pory się poznała z chłopakami, bo oni potrafia powiedzieć za dużo, a chciałbym sam i osobiście tą sprawę załatwić.
- Ale jaką?
- Kaylo, wiem ile miałaś przez to przykrości, ale nie moge przestać o Tobie myśleć - złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy. - Czy zostaniesz moją dziewczyną? - spytał. Świat zawirował, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Och! O matko! Tak! - powiedziałam usmiechając się. On zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Teraz nie zważałam na nic. Znów ktoś mógł nam zrobić zdjęcie, ale tej chwili nikt nie mógł popsuć. Teraz te wszystkie zmartwienia miałam głeboko w...... no właśnie. Po chwili oderwlismy się od siebie żeby zaczerpnąć powietrza. Przechadzalism się po parku i rozmawialiśmy o wszystkim. O zainteresowaniach, muzyce, zespole. W końcu odwiózł mnie do Kate. Pożegnaliśmy się, przy okazji wymieniliśmy się numerami telefonów. Poszłam do Kat. Wszystko jej opowiedziałam i w podekscytowaniu zasnęłyśmy.
Nazajutrz w świetnych humorach wybrałyśmy się do szkoły. Znalazłyśmy Alex i zaczęłyśmy rozmawiać. Na drugiej przerwie podszedł do mnie Nathan i poprosił żebym pojechała z nim dzisiaj do domu chłopaków żebyśmy się poznali bliżej. Zgodziłam się. Kate zaczęła opowiadać mi jaki to Max jest świetny! Z kolei wydaje mi się, że Alex wpadł w oko Tom. Poszłyśmy razem na lekcję. Znów nuda. Przebolałam kolejne czterdzieści pięć minut. Wychodziłam z klasy i raptownie się zatrzymałam. Przede mna stały Emily i Cornelle.
- O! Czyli jednak zostałaś w Gloucester! Hmm.. ciekawe kto dał znać prasie o tym całym zajściu?
- No przecież ty - odezwała się Cornelle. - No przecież poszłaś tam z Davidem i zrobiłas to zdjęcie, a potem dałaś znać prasie, nie pamiętasz?
- Zamknij się idiotko! - nakrzyczała na nią Em. - Z kim ja sie kumpluję?! Bezmózgowcu ona miała nie wiedzieć!
- Ahaa... - powiedziała zmieszana Cornelle.
- Czyli to ty?! - wściekłam się. - W sumie to mogłam się tego spodziewać! Jesteś okropna!
- Pacz na siebie. Obracasz się koło niego pewnie tylko dla sławy.
- Nie jestem tobą! - wykrzyczałam jej w twarz i chciałam odejść, ale złapała mnie wymanicurowaną ręką.
- Nie pozwalaj sobie! Pamiętaj kto tu rządzi! - Powiedziała, pstryknęła palcami i razem z przyjaciółką odeszła. Ha! Kto tu rządzi. Na pewno nie ona! Szłam korytarzem i wszyscy mi zaczęli mówić " cześć " itp. Nawet ci, których nie znałam. To robiło się dziwne.
_____________________________________________________________________
I jest ! macie swoją upragnioną scenę! Dedyk dla Mrs. Cullen; *** Do jutra skarbie!; *
A wam kochani czytelnicy dziękuję za czytanie tego przesłodzonego opowiadania! Dziękuję za ilość wejść no i komentarze! ; * Kocham was! < 3
~LSD<3
- Jedna mądra! Ten idiota co zrobił to zdjęcie nie wiedział co naprawdę się działo! - wypaliłam.
- A co się działo? - spytały chórem przyjaciółki.
- No właśnie nic! - krzyknęłam, przewróciłam oczami, obróciłam się żeby odejść, ale wpadłam na kogoś.
Spojrzałam górę i zobaczyłam uhahaną buźkę Nath`a. Na ten widok moja twarz się rozjaśniła.
- Mogę ją porwać? - spytał dziewczyn. One pokiwały głową.
- Nie mam nic do stracenia... i tak miałam już iść - powiedziałam i ruszyłam przed siebie.
- Zły humor? - spytał.
- A żebyś wiedział! - powiedziałam z wyrzutem. - Wszyscy mnie osądzają.......a nie ważne.
- Ach, już rozumiem. Ale chciałem cię o coś zapytać - przystanął. Spojrzał mi w oczy i spytał - Pójdziesz dzisiaj ze mną do kina? - spytał niepewnie.
- To...randka? - zapytałam spokojnie. W duchu skakałam z radości.
- Jeśli się zgodzisz - rzekł. Uśmiechnęłam się.
- Hm...z przyjemnością - zgodziłam się. A jeszcze przed chwila droczyłam się z dziewczynami o.... ale to nie ma teraz znaczenia. - O której?
- Przyjade po ciebie o 18 zgoda?
- Jasne - uśmiechnęłam się. - Poczekaj! Jest jeden mały problem. Może spotkajmy się na miejscu?
- Okej. Jak ci pasuje - powiedział zdziwiony, ale po chwili jego usta znów ukształtowaly sie w podkówkę. - Dobra ja musze iść - wskazał na machających do nas chłopaków.
- Na serio musisz mnie kiedyś osobiscie z nimi poznać. Tak wiesz. Przy kawie i w ogóle.
- Haha. Przyjdzie czas to ich poznasz, zobaczysz - powiedział i odszedł. Wtedy zadzwonił dzwonek. weszłam do klasy na lekcję. Popatrzyłam po klasie. Znalazłam kątem oka Kate. Usiadłam obok niej i się zamyśliłam. Potem "obudził" mnie dzwonek. Wyszłam i podeszłąm do okna. Dziewczyny razem ze mną. Zaczęłyśmy gadać o głupotach i po chwili zapomniałam o tym całym artykule. Dzień minął nadzwyczaj spokojnie. Po tych wszystkich nieszczęsnyh lekcjach wróciłam do domu. Teraz trzeba obmyślić plan.
- Mamo! Idę dzisiaj do Kate na noc - powiedziałam.
- Przecież jutro idziesz do szkoły - stwierdziła podejrzliwie.
- Wiem, chcemy się pouczyć i obgadać parę spraw - puściłam do niej oko.
- Aha! Dobrze, o której wychodzisz?
- Tak o 17.30 i jutro wrócę do domu po szkole - powiedziałam jedząc obiad.
- Nie ma sprawy - usmiechnęła się porozumiewawczo. Skończyłam jeść i poiegłam na górę. Było pięć po szesnastej. Znając mnie to bedę się szykować z cztery godziny. Wyszło mi to nawet szybko. Po godzinie przebierania ubrałam się w czerwoną sukienkę, do tego czarne bolerko i tego samego koloru szpilki. Założyłam też biżuterię. Umalowałam się. Zrobiłam "smokey eye", pomalowałam usta i skropiłam się perfumami. W pół do osiemnastej byłam gotowa. Po cichaczu zeszłam na dół, czając się żeby mnie rodzice nie zauważyli. Dobiegłam, jak ninja, do drzwi. Krzyknęłam "Wychodzę!" i je zatrzasnęłam. Szybko podbiegłam do auta i ruszyłam. Piętnaście minut później byłam już przed jej domem. Otworzyła drzwi i zachwycała się moim wyglądem. Wyjasniłam żeby mnie kryła jakby rodzice dzwonili. Niechętnie się zgodziła. Pożegnałam się widząc, że zostało mi tyko piętnaście minut. Ruszyłam w stronę kina. Punktualnie o osiemnastej weszłam do budynku. Szukałam wzrokiem towarzysza, ale go nie widziałam. Po chwili ktoś zasłonił mi oczy. Obróciłam się i zobaczyłam Nath`a.
- To na jaki film idziemy? - spytałam.
- A na jaki chcesz iść ?
- Hmmm... " Porwanie " ! Z Taylorem Lautnerem! Podobno świetny!
- Tak. A bohater nazywa się Nathan Harper...dobrze jak chcesz to możemy iść - rzekł i poszliśmy. Po prawie dwóch godzinach filmu wyszlismy z kina. Nath zaproponował żebyśmy przeszli się po parku.
- Musze Cię o coś zapytać. Nie chciałem żebyś do tej pory się poznała z chłopakami, bo oni potrafia powiedzieć za dużo, a chciałbym sam i osobiście tą sprawę załatwić.
- Ale jaką?
- Kaylo, wiem ile miałaś przez to przykrości, ale nie moge przestać o Tobie myśleć - złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy. - Czy zostaniesz moją dziewczyną? - spytał. Świat zawirował, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Och! O matko! Tak! - powiedziałam usmiechając się. On zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Teraz nie zważałam na nic. Znów ktoś mógł nam zrobić zdjęcie, ale tej chwili nikt nie mógł popsuć. Teraz te wszystkie zmartwienia miałam głeboko w...... no właśnie. Po chwili oderwlismy się od siebie żeby zaczerpnąć powietrza. Przechadzalism się po parku i rozmawialiśmy o wszystkim. O zainteresowaniach, muzyce, zespole. W końcu odwiózł mnie do Kate. Pożegnaliśmy się, przy okazji wymieniliśmy się numerami telefonów. Poszłam do Kat. Wszystko jej opowiedziałam i w podekscytowaniu zasnęłyśmy.
Nazajutrz w świetnych humorach wybrałyśmy się do szkoły. Znalazłyśmy Alex i zaczęłyśmy rozmawiać. Na drugiej przerwie podszedł do mnie Nathan i poprosił żebym pojechała z nim dzisiaj do domu chłopaków żebyśmy się poznali bliżej. Zgodziłam się. Kate zaczęła opowiadać mi jaki to Max jest świetny! Z kolei wydaje mi się, że Alex wpadł w oko Tom. Poszłyśmy razem na lekcję. Znów nuda. Przebolałam kolejne czterdzieści pięć minut. Wychodziłam z klasy i raptownie się zatrzymałam. Przede mna stały Emily i Cornelle.
- O! Czyli jednak zostałaś w Gloucester! Hmm.. ciekawe kto dał znać prasie o tym całym zajściu?
- No przecież ty - odezwała się Cornelle. - No przecież poszłaś tam z Davidem i zrobiłas to zdjęcie, a potem dałaś znać prasie, nie pamiętasz?
- Zamknij się idiotko! - nakrzyczała na nią Em. - Z kim ja sie kumpluję?! Bezmózgowcu ona miała nie wiedzieć!
- Ahaa... - powiedziała zmieszana Cornelle.
- Czyli to ty?! - wściekłam się. - W sumie to mogłam się tego spodziewać! Jesteś okropna!
- Pacz na siebie. Obracasz się koło niego pewnie tylko dla sławy.
- Nie jestem tobą! - wykrzyczałam jej w twarz i chciałam odejść, ale złapała mnie wymanicurowaną ręką.
- Nie pozwalaj sobie! Pamiętaj kto tu rządzi! - Powiedziała, pstryknęła palcami i razem z przyjaciółką odeszła. Ha! Kto tu rządzi. Na pewno nie ona! Szłam korytarzem i wszyscy mi zaczęli mówić " cześć " itp. Nawet ci, których nie znałam. To robiło się dziwne.
_____________________________________________________________________
I jest ! macie swoją upragnioną scenę! Dedyk dla Mrs. Cullen; *** Do jutra skarbie!; *
A wam kochani czytelnicy dziękuję za czytanie tego przesłodzonego opowiadania! Dziękuję za ilość wejść no i komentarze! ; * Kocham was! < 3
~LSD<3
Subskrybuj:
Posty (Atom)