Okej .. to zawieszam mojego bloga na okres bliżej/dalej nieokreślony z przyczyn ... bez komentarza .. no dobra.. mam szlaban tak więc zawieszam do odwołania . Oceny, a chcę, żeby #WW wypaliło żono tak więc...
PS : Podziękujcie mojej mamie!
~Wasza LSD xx
piątek, 25 maja 2012
wtorek, 15 maja 2012
Rozdział 15.
Po przedostatniej lekcji szłam korytarzem w
poszukiwaniu kogoś znajomego. I aż stanęłam wryta. Moim oczom ukazał się Tom
całujący z...Emily! Popatrzyłam na
nich. Uch. Wolę nie opisywać tego zajścia. Z dreszczem niepokoju poszłam dalej.
Stanęłam przed oknem i gapiłam się ślepo w to co za oknem myśląc o całym tym
zajściu, kiedy ktoś złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Wtuliłam się i
poczułam znajome, cudowne perfumy. Odwróciłam się i w tym momencie telefon
zawibrował mi w kieszeni. Westchnęłam głośno i wyjęłam aparat. Przeczytałam
wiadomość od mamy:
„ Skarbie jedziemy z tatą na tydzień w delegację. Mam nadzieję, że
jesteś na tyle dorosła, że poradzisz sobie bez nas. Zostawiliśmy ci pieniądze
na jedzenie i masz po szkole wracać do domu! Kochamy Cię! Mama i Tata xx „
Uśmiechnęłam się do ekraniku mojego LG i
podstawiłam go pod nos Nath`owi.
- To sie wspaniale składa, bo od razu po
lekcjach jedziesz ze mną do naszego domu.
- To świetnie! Jeszcze nigdy tam nie ....
zaraz.. a co z moim autem?! – spanikowałam.
- Matko. Jak ty się łatwo denerwujesz.
Chłopaki już go odstawili do domu – odruchowo spojrzałam w stronę parkingu.
Rzeczywiście nie było go w miejscu, w którym go zostawiłam. – I wiesz co. Muszę
ci kiedyś kupić lepsze auto.
- Nie mów tak! Ja kocham to auto! – na te
słowa się zaśmiał.
- W każdym razie po tej lekcji mi nigdzie nie
uciekaj – uśmiechnął się. – I tak bym cię znalazł.
- Phi! No niech będzie – błysnęłam zębami. –
Nie mogę się doczekać – powiedziałam przytuliłam go i poszłam na lekcje. Uch !
Nudy ! Ogólnie nauka mi nie wchodzi, a i tak mam dobre stopnie. Po tej lekcji
poszłam na parking. Rozglądałam się aż w końcu znalazłam czarne auto marki Audi
i machającego do mnie chłopaka. Przy jego pomocy wsiadłam do auta. W środku był
nowocześnie wyposażony. Manualna skrzynia biegów, radio, dziewczyna w hawajskim
stroju na desce rozdzielczej. Kiwająca się do przodu, do tyłu, do przodu, do
tyłu.. i nawet chwyty na kubki! Nath jechał trochę szybciej niż a znaku
dozwolonej prędkości. Co ja gadam! Dużo szybciej! Podjechaliśmy pod wielki dom.
Nie była to jednak willa. Po prostu duży, ładny, biały dom. Wyszłam, a moim
paczadłom ukazał się piękny i zadbany ogród. Stałabym tak zachwycając się gdyby
nie głos Nathana, który wyrwał mnie z myśli. Poszłam za nim do dębowych drzwi.
Weszliśmy na lajcie i przeszliśmy przez korytarz do salonu gdzie była cała
gromadka i dwie dziewczyny. Jednej nie znałam. Siedziała teraz na skórzanej
kanapie obok Jay`a, przytulając się do niego z przyjaznym uśmiechem na ustach.
Natomiast po drugiej stronie, obok Toma, siedział nie kto inny, tylko Emily.
Zmierzyłam ją wzrokiem z miną „Are You Fuckin` Kidding Me?” i popatrzałam zła
na Toma. On jakby nie miał pojęcia o co chodzi przyszedł się przywitać.
- Cześć! Miło cię tu w końcu gościć!
Kurcze...nie mam pojęcia czemu młody cię wcześniej nie przyprowadził –
powiedział zdziwiony.
- Hej – zwróciłam się do niego jak i do
wszystkich. – Nie było kiedy, ale wiesz...no jestem!
- I świetnie! – zwrócił się Max. – A to jest
Nelly, dziewczyna Jay`a – powiedział wskazując na wysoką szatynkę. – No i
dziewczynę Toma chyba znasz...
- Dziewczynę?! – wybuchłam.
- No tak...wy..chyba się nie lubicie. Trzeba
to zmienić – stwierdził niewzruszony Tom.
- Och nie! Lubimy się! Prawda Kay, skarbie? –
Tym razem głos zabrała Em.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy się lubiły –
powiedziałam zimno.
- Oj przestań! Trzeba zakopać topór wojenny! –
powiedziała przyjaźnie i na dodatek mnie przytuliła, a ja po chwili się
odsunęłam i westchnęłam.
- Nie sądzę żeby wyszło mi to na dobre.
- Nie marudź! – powiedział Nath. Reszta
wieczoru minęła całkiem spokojnie. Do 22 siedziałam u chłopaków. Zdążyłam się zaprzyjaźnić
z Nells. Kiedy zorientowałam się, że jest już późna godzina zaczęłam się
zbierać. Pożegnałam się z wszystkimi <taa..z nią też..> i wyszłam.
Wsiadłam do samochodu i Nathan odwiózł mnie do domu. Wielkiego pożegnania nie
było. Zwykły całus i cya! Gdy tylko weszłam do domu, samochód odjechał. Weszłam
do kuchni i zrobiłam sobie kolację. Potem obejrzałam coś w telewizji i poszłam
się wykąpać. Później weszłam do łóżka i włączyłam laptop. Sprawdziłam twitter,
facebook itp. Po pewnym czasie zadzwonił telefon. Wiadomość. Sprawdziłam i
czytając zamarłam.
„Wiesz...jednak pomyliłem się. Przemyślałem wszystko i jednak zasługuję
na kogoś lepszego. Kogoś..sławniejszego. Nie nadajesz się. Skończmy lepiej tę znajomość. Udawajmy jakbyśmy się nie znali.
Nath.”
Że kurde co?! Nie rozumiem o co chodzi!
Przecież...
Byłam totalnie załamana. Nie wiedziałam co
robić. Rozryczałam się na dobre. Było mi smutno i źle. Skompromitowałam się.
Jak mógł..! Jednak się myliłam. Po chwili rozpacz ustąpiła miejsca wściekłości.
Miałam ochotę roztrzaskać telefon, ale nie.. wzięłam go do ręki i wybrałam
numer Nathana. Po jakiś pięciu sygnałach odebrał. Nawet nie dałam mu dojść do
głosu.
- Ty parszywa świnio! Jak mogłeś! Jednak się
myliłam co do ciebie. Nie jesteś inny! Jesteś taki sam jak te cholerne
zakłamane gwiazdy, które lecą tylko na kasę!
- Ale..
- Teraz mi tu się będziesz wypierał! Nie chcę
cię znać, rozumiesz! Zostaw mnie w spokoju i nie odzywaj więcej do mnie! Masz
czego chciałeś! To koniec! – rozłączyłam się zanim zdążył coś powiedzieć.
Rzuciłam komórką na drugą stronę łóżka, przyciągnęłam kolana do brody.
Schowałam w nich twarz i znów zaczęłam płakać. Miałam huśtawkę nastrojów. Postanowiłam się wziąć w garść. Położyłam się
i po długich męczarniach w końcu zasnęłam.
Miałam ochotę zostać w domu. Chociaż to i tak
ostatni dzień, bo piątek. Niechętnie wygramoliłam się z łóżka. Było po szóstej
więc umyłam głowę i poszłam się ubrać. Postawiłam na zwykłe jeansy, bluzkę z
napisem „ I hate maths” . Założyłam czarne adidasy i uczesałam włosy w boczny warkocz.
Wyglądałam zwyczajnie i o to chodziło. Założyłam
torbę na ramię i zeszłam. W domu było cicho. Zjadłam płatki, wzięłam klucze i
wyszłam. Zamknęłam dom i wsiadłam do auta. Po kilkunastu minutach dojechałam do
szkoły. Nie zwracając uwagi na nikogo wbiegłam do budynku. Schowałam plecak do
szafki. Od razu podeszłam do Kate żebym nie była sama. Potem doszła Alex. No to
opowiedziałam im wszystko. Tylko tym razem się nie rozpłakałam. Byłam po prostu
wściekła! Dziewczyny zaczęły mnie pocieszać. Po dzwonku Nath chciał mnie złapać
ale szybko uciekłam do klasy. Musiałam się chować. Nie miałam ochoty prowadzić
konwersacji. Jednak nie udało mi się to. Po pierwszej lekcji, kiedy stałam z
przyjaciółkami podszedł do nas i odwrócił mnie żeby mi spojrzeć w oczy.
- O co ci chodzi? – spytał zdezorientowany.
- O co chodzi?! No nie udawaj idioty! Chociaż
i tak nim jesteś!
- Co?! Chociaż daj mi wyjaśnić!
- Tu nie ma nic do wyjaśniania! Chociaż
dobra... chcę posłuchać co masz do powiedzenia.
- Nie rozumiem co jest grane! Przecież nic
nie zrobiłem! Po co była ta cała wiązanka?! – spytał już na maksa
zdezorientowany.
- Nie wiesz... nie rozumiesz! A może to
przywróci ci pamięć! – powiedziałam pokazując mu wiadomość. Właściwie to sama
nie wiem po co to zrobiłam, ale....
- Ale to nie ja!! Czekaj... w tym czasie co
została wysłana ta wiadomość ja brałem prysznic, a telefon zostawiłem na
stoliku w salonie!
- Zaraz.. co?! A kto był jeszcze u was w
domu?
- No Tom! No i Emily – powiedział powoli
rozumiejąc.
- Tak! Brawo dla niej! – powiedziałam wkurzona.
Po chwili zrozumiałam, że niesłusznie oskarżałam Nathana o to. Spojrzałam na
niego. – Ja...
- Już okej.. nie gniewam się... wiadomo czemu
tak pomyślałaś.
- Ale nie rozumiem dlaczego Tom z nią jest!
- Przy nim jest dobra. Dlatego on tego nie
widzi. Nie mam pojęcia jak wybić mu ją z głowy. Poczekamy, zobaczymy.
- Ale cholera! Ja..na serio myślałam...
- Że jestem złajdaczały? Dzięki !
- Nie głupku! – walnęłam go. – Po raz kolejny
się myliłam. To u mnie norma. – stwierdziłam.
- Ale zajście wyjaśnione? – przytaknęłam. –
No to nie ma o czym mówić! Chodź, bo dzwonek. – uśmiechnęłam się i wsunęłam pod
jego ramię i poszliśmy pod klasę gdzie miałam lekcję.
______________________________________________________________________
Tak wiem! Dawno nie było i w ogóle. Ale jeśli czytaliście info to mam usprawiedliwienie! Dedyk dla....Emili! To na pewno! Bez niej nie byłoby rdz! No i jej słowa "The Wanted są lepsi od One Direction" żeby nie urazić Directionerów nic do 1D nie mam, ale wolę The Wanted dlatego kocham ją za to! ; *
I kolejny dla Just! Kocham cię wiesz? xx
No i jeszcze dla Ivy ! Mój zajączek! Taka masakra, że masakra! xx
Ach i oczywiście dla wszystkich czytających! Kocham was! xx
sobota, 12 maja 2012
Parę informacji ...
Tak więc... Chcę ogłosić, że teraz rozdziały będą tak co tydzień, co dwa tygodnie.. z racji tego, że po prostu nie mam czasu ich pisać ; / mogłabym dzisiaj napisać, bo mam pomysły, ale po prostu nie mogę.. Dziewczyny przychodzą i jeszcze muszę sprzątać -,- To raczej wszystko ! A i przepraszam Just.. już się nie bd mieszać.
+ Łączę się w bólu z @AlbaTheWanted <twitter> ; * I know how it feels to lose your pet! I love you and know that I'm with you! xx Wasza LSD <3
+ Łączę się w bólu z @AlbaTheWanted <twitter> ; * I know how it feels to lose your pet! I love you and know that I'm with you! xx Wasza LSD <3
niedziela, 29 kwietnia 2012
Rozdział 14.
Poniedziałek...i znowu szkoła. Wytrzymać nie
można! Chociaż plus taki, że chodzę do tej samej.. Obudziłam się w świetnym
humorze. Poszłam zrobić poranną toaletę.
Potem stanęłam przed szafą. Hmm... co by tu włożyć. Zdecydowałam się na białe
leginsy bluzka zawiązywana z tyłu o niebieskim kolorze w kwiatki i na to białe
bolerko. <tak jestem dzisiaj ubrana ;D> Włosy uczesałam w wysoki kucyk.
Pościeliłam łóżko, chwyciłam torbę i zbiegłam po schodach na dół. Usiadłam do
stołu. Mama spojrzała na mnie z ukosa.
- Dla kogo tak się wystroiłaś? – spytała podejrzliwie.
- Dla samej siebie! – powiedziałam bez
zastanowienia.
- Na pewno? Coś ci nie wierzę – rzekła.
- Nie ubiorę się przecież do szkoły w worek i
stare szmaty! – powiedziałam kończąc śniadanie.
- Ale wiesz, że jeśli powód jest inny to
lepiej żeby tata o tym nie wiedział. Jesteś prawie dorosła. Nie mam prawa ci
niczego zabraniać – ucałowała mnie w czoło. – Dlatego też nie rozumiem taty.
Ale wiesz jaki on jest. A teraz idź, bo się spóźnisz! – powiedziała, a ja ją
przytuliłam, założyłam Conversy i wyszłam. Wsiadłam do auta i ruszyłam. Jak
zwykle na drodze nic się nie działo. Gloucester jest naprawdę spokojną
miejscowością. W każdym razie dzielnice, przez które przejeżdżam. Dotarłam do
szkoły i zaparkowałam. Weszłam i od razu podeszłam do Kate.
- Hej! – powiedziałam i pocałowałyśmy się w
policzek. W POLICZEK! Bez zbędnych przemyśleń dzieci! – Jak tam?
- U mnie same nudy, ale ty?! Czytałam
artykuł! Ale żeś się ustatkowała! Chodzić z gwiazdą! No wiesz!
- Nie nie wiem! I to kłamstwo! Ja z nim nie
chodzę...to było jednorazowe i przez przypadek!
- Ale chciałabyś prawda?
- Tego nie powiedziałam! – prawie krzyknęłam
z wyrzutem. Wtedy na szczęście przyszła do nas Alex.
- Hej! widzę, że atmosfera napieta i wiem o co chodzi - powiedziała. - To może ja się nie będę na ten temat już odzywać.
- Jedna mądra! Ten idiota co zrobił to zdjęcie nie wiedział co naprawdę się działo! - wypaliłam.
- A co się działo? - spytały chórem przyjaciółki.
- No właśnie nic! - krzyknęłam, przewróciłam oczami, obróciłam się żeby odejść, ale wpadłam na kogoś.
Spojrzałam górę i zobaczyłam uhahaną buźkę Nath`a. Na ten widok moja twarz się rozjaśniła.
- Mogę ją porwać? - spytał dziewczyn. One pokiwały głową.
- Nie mam nic do stracenia... i tak miałam już iść - powiedziałam i ruszyłam przed siebie.
- Zły humor? - spytał.
- A żebyś wiedział! - powiedziałam z wyrzutem. - Wszyscy mnie osądzają.......a nie ważne.
- Ach, już rozumiem. Ale chciałem cię o coś zapytać - przystanął. Spojrzał mi w oczy i spytał - Pójdziesz dzisiaj ze mną do kina? - spytał niepewnie.
- To...randka? - zapytałam spokojnie. W duchu skakałam z radości.
- Jeśli się zgodzisz - rzekł. Uśmiechnęłam się.
- Hm...z przyjemnością - zgodziłam się. A jeszcze przed chwila droczyłam się z dziewczynami o.... ale to nie ma teraz znaczenia. - O której?
- Przyjade po ciebie o 18 zgoda?
- Jasne - uśmiechnęłam się. - Poczekaj! Jest jeden mały problem. Może spotkajmy się na miejscu?
- Okej. Jak ci pasuje - powiedział zdziwiony, ale po chwili jego usta znów ukształtowaly sie w podkówkę. - Dobra ja musze iść - wskazał na machających do nas chłopaków.
- Na serio musisz mnie kiedyś osobiscie z nimi poznać. Tak wiesz. Przy kawie i w ogóle.
- Haha. Przyjdzie czas to ich poznasz, zobaczysz - powiedział i odszedł. Wtedy zadzwonił dzwonek. weszłam do klasy na lekcję. Popatrzyłam po klasie. Znalazłam kątem oka Kate. Usiadłam obok niej i się zamyśliłam. Potem "obudził" mnie dzwonek. Wyszłam i podeszłąm do okna. Dziewczyny razem ze mną. Zaczęłyśmy gadać o głupotach i po chwili zapomniałam o tym całym artykule. Dzień minął nadzwyczaj spokojnie. Po tych wszystkich nieszczęsnyh lekcjach wróciłam do domu. Teraz trzeba obmyślić plan.
- Mamo! Idę dzisiaj do Kate na noc - powiedziałam.
- Przecież jutro idziesz do szkoły - stwierdziła podejrzliwie.
- Wiem, chcemy się pouczyć i obgadać parę spraw - puściłam do niej oko.
- Aha! Dobrze, o której wychodzisz?
- Tak o 17.30 i jutro wrócę do domu po szkole - powiedziałam jedząc obiad.
- Nie ma sprawy - usmiechnęła się porozumiewawczo. Skończyłam jeść i poiegłam na górę. Było pięć po szesnastej. Znając mnie to bedę się szykować z cztery godziny. Wyszło mi to nawet szybko. Po godzinie przebierania ubrałam się w czerwoną sukienkę, do tego czarne bolerko i tego samego koloru szpilki. Założyłam też biżuterię. Umalowałam się. Zrobiłam "smokey eye", pomalowałam usta i skropiłam się perfumami. W pół do osiemnastej byłam gotowa. Po cichaczu zeszłam na dół, czając się żeby mnie rodzice nie zauważyli. Dobiegłam, jak ninja, do drzwi. Krzyknęłam "Wychodzę!" i je zatrzasnęłam. Szybko podbiegłam do auta i ruszyłam. Piętnaście minut później byłam już przed jej domem. Otworzyła drzwi i zachwycała się moim wyglądem. Wyjasniłam żeby mnie kryła jakby rodzice dzwonili. Niechętnie się zgodziła. Pożegnałam się widząc, że zostało mi tyko piętnaście minut. Ruszyłam w stronę kina. Punktualnie o osiemnastej weszłam do budynku. Szukałam wzrokiem towarzysza, ale go nie widziałam. Po chwili ktoś zasłonił mi oczy. Obróciłam się i zobaczyłam Nath`a.
- To na jaki film idziemy? - spytałam.
- A na jaki chcesz iść ?
- Hmmm... " Porwanie " ! Z Taylorem Lautnerem! Podobno świetny!
- Tak. A bohater nazywa się Nathan Harper...dobrze jak chcesz to możemy iść - rzekł i poszliśmy. Po prawie dwóch godzinach filmu wyszlismy z kina. Nath zaproponował żebyśmy przeszli się po parku.
- Musze Cię o coś zapytać. Nie chciałem żebyś do tej pory się poznała z chłopakami, bo oni potrafia powiedzieć za dużo, a chciałbym sam i osobiście tą sprawę załatwić.
- Ale jaką?
- Kaylo, wiem ile miałaś przez to przykrości, ale nie moge przestać o Tobie myśleć - złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy. - Czy zostaniesz moją dziewczyną? - spytał. Świat zawirował, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Och! O matko! Tak! - powiedziałam usmiechając się. On zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Teraz nie zważałam na nic. Znów ktoś mógł nam zrobić zdjęcie, ale tej chwili nikt nie mógł popsuć. Teraz te wszystkie zmartwienia miałam głeboko w...... no właśnie. Po chwili oderwlismy się od siebie żeby zaczerpnąć powietrza. Przechadzalism się po parku i rozmawialiśmy o wszystkim. O zainteresowaniach, muzyce, zespole. W końcu odwiózł mnie do Kate. Pożegnaliśmy się, przy okazji wymieniliśmy się numerami telefonów. Poszłam do Kat. Wszystko jej opowiedziałam i w podekscytowaniu zasnęłyśmy.
Nazajutrz w świetnych humorach wybrałyśmy się do szkoły. Znalazłyśmy Alex i zaczęłyśmy rozmawiać. Na drugiej przerwie podszedł do mnie Nathan i poprosił żebym pojechała z nim dzisiaj do domu chłopaków żebyśmy się poznali bliżej. Zgodziłam się. Kate zaczęła opowiadać mi jaki to Max jest świetny! Z kolei wydaje mi się, że Alex wpadł w oko Tom. Poszłyśmy razem na lekcję. Znów nuda. Przebolałam kolejne czterdzieści pięć minut. Wychodziłam z klasy i raptownie się zatrzymałam. Przede mna stały Emily i Cornelle.
- O! Czyli jednak zostałaś w Gloucester! Hmm.. ciekawe kto dał znać prasie o tym całym zajściu?
- No przecież ty - odezwała się Cornelle. - No przecież poszłaś tam z Davidem i zrobiłas to zdjęcie, a potem dałaś znać prasie, nie pamiętasz?
- Zamknij się idiotko! - nakrzyczała na nią Em. - Z kim ja sie kumpluję?! Bezmózgowcu ona miała nie wiedzieć!
- Ahaa... - powiedziała zmieszana Cornelle.
- Czyli to ty?! - wściekłam się. - W sumie to mogłam się tego spodziewać! Jesteś okropna!
- Pacz na siebie. Obracasz się koło niego pewnie tylko dla sławy.
- Nie jestem tobą! - wykrzyczałam jej w twarz i chciałam odejść, ale złapała mnie wymanicurowaną ręką.
- Nie pozwalaj sobie! Pamiętaj kto tu rządzi! - Powiedziała, pstryknęła palcami i razem z przyjaciółką odeszła. Ha! Kto tu rządzi. Na pewno nie ona! Szłam korytarzem i wszyscy mi zaczęli mówić " cześć " itp. Nawet ci, których nie znałam. To robiło się dziwne.
_____________________________________________________________________
I jest ! macie swoją upragnioną scenę! Dedyk dla Mrs. Cullen; *** Do jutra skarbie!; *
A wam kochani czytelnicy dziękuję za czytanie tego przesłodzonego opowiadania! Dziękuję za ilość wejść no i komentarze! ; * Kocham was! < 3
~LSD<3
- Jedna mądra! Ten idiota co zrobił to zdjęcie nie wiedział co naprawdę się działo! - wypaliłam.
- A co się działo? - spytały chórem przyjaciółki.
- No właśnie nic! - krzyknęłam, przewróciłam oczami, obróciłam się żeby odejść, ale wpadłam na kogoś.
Spojrzałam górę i zobaczyłam uhahaną buźkę Nath`a. Na ten widok moja twarz się rozjaśniła.
- Mogę ją porwać? - spytał dziewczyn. One pokiwały głową.
- Nie mam nic do stracenia... i tak miałam już iść - powiedziałam i ruszyłam przed siebie.
- Zły humor? - spytał.
- A żebyś wiedział! - powiedziałam z wyrzutem. - Wszyscy mnie osądzają.......a nie ważne.
- Ach, już rozumiem. Ale chciałem cię o coś zapytać - przystanął. Spojrzał mi w oczy i spytał - Pójdziesz dzisiaj ze mną do kina? - spytał niepewnie.
- To...randka? - zapytałam spokojnie. W duchu skakałam z radości.
- Jeśli się zgodzisz - rzekł. Uśmiechnęłam się.
- Hm...z przyjemnością - zgodziłam się. A jeszcze przed chwila droczyłam się z dziewczynami o.... ale to nie ma teraz znaczenia. - O której?
- Przyjade po ciebie o 18 zgoda?
- Jasne - uśmiechnęłam się. - Poczekaj! Jest jeden mały problem. Może spotkajmy się na miejscu?
- Okej. Jak ci pasuje - powiedział zdziwiony, ale po chwili jego usta znów ukształtowaly sie w podkówkę. - Dobra ja musze iść - wskazał na machających do nas chłopaków.
- Na serio musisz mnie kiedyś osobiscie z nimi poznać. Tak wiesz. Przy kawie i w ogóle.
- Haha. Przyjdzie czas to ich poznasz, zobaczysz - powiedział i odszedł. Wtedy zadzwonił dzwonek. weszłam do klasy na lekcję. Popatrzyłam po klasie. Znalazłam kątem oka Kate. Usiadłam obok niej i się zamyśliłam. Potem "obudził" mnie dzwonek. Wyszłam i podeszłąm do okna. Dziewczyny razem ze mną. Zaczęłyśmy gadać o głupotach i po chwili zapomniałam o tym całym artykule. Dzień minął nadzwyczaj spokojnie. Po tych wszystkich nieszczęsnyh lekcjach wróciłam do domu. Teraz trzeba obmyślić plan.
- Mamo! Idę dzisiaj do Kate na noc - powiedziałam.
- Przecież jutro idziesz do szkoły - stwierdziła podejrzliwie.
- Wiem, chcemy się pouczyć i obgadać parę spraw - puściłam do niej oko.
- Aha! Dobrze, o której wychodzisz?
- Tak o 17.30 i jutro wrócę do domu po szkole - powiedziałam jedząc obiad.
- Nie ma sprawy - usmiechnęła się porozumiewawczo. Skończyłam jeść i poiegłam na górę. Było pięć po szesnastej. Znając mnie to bedę się szykować z cztery godziny. Wyszło mi to nawet szybko. Po godzinie przebierania ubrałam się w czerwoną sukienkę, do tego czarne bolerko i tego samego koloru szpilki. Założyłam też biżuterię. Umalowałam się. Zrobiłam "smokey eye", pomalowałam usta i skropiłam się perfumami. W pół do osiemnastej byłam gotowa. Po cichaczu zeszłam na dół, czając się żeby mnie rodzice nie zauważyli. Dobiegłam, jak ninja, do drzwi. Krzyknęłam "Wychodzę!" i je zatrzasnęłam. Szybko podbiegłam do auta i ruszyłam. Piętnaście minut później byłam już przed jej domem. Otworzyła drzwi i zachwycała się moim wyglądem. Wyjasniłam żeby mnie kryła jakby rodzice dzwonili. Niechętnie się zgodziła. Pożegnałam się widząc, że zostało mi tyko piętnaście minut. Ruszyłam w stronę kina. Punktualnie o osiemnastej weszłam do budynku. Szukałam wzrokiem towarzysza, ale go nie widziałam. Po chwili ktoś zasłonił mi oczy. Obróciłam się i zobaczyłam Nath`a.
- To na jaki film idziemy? - spytałam.
- A na jaki chcesz iść ?
- Hmmm... " Porwanie " ! Z Taylorem Lautnerem! Podobno świetny!
- Tak. A bohater nazywa się Nathan Harper...dobrze jak chcesz to możemy iść - rzekł i poszliśmy. Po prawie dwóch godzinach filmu wyszlismy z kina. Nath zaproponował żebyśmy przeszli się po parku.
- Musze Cię o coś zapytać. Nie chciałem żebyś do tej pory się poznała z chłopakami, bo oni potrafia powiedzieć za dużo, a chciałbym sam i osobiście tą sprawę załatwić.
- Ale jaką?
- Kaylo, wiem ile miałaś przez to przykrości, ale nie moge przestać o Tobie myśleć - złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy. - Czy zostaniesz moją dziewczyną? - spytał. Świat zawirował, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
- Och! O matko! Tak! - powiedziałam usmiechając się. On zbliżył się do mnie i namiętnie pocałował. Teraz nie zważałam na nic. Znów ktoś mógł nam zrobić zdjęcie, ale tej chwili nikt nie mógł popsuć. Teraz te wszystkie zmartwienia miałam głeboko w...... no właśnie. Po chwili oderwlismy się od siebie żeby zaczerpnąć powietrza. Przechadzalism się po parku i rozmawialiśmy o wszystkim. O zainteresowaniach, muzyce, zespole. W końcu odwiózł mnie do Kate. Pożegnaliśmy się, przy okazji wymieniliśmy się numerami telefonów. Poszłam do Kat. Wszystko jej opowiedziałam i w podekscytowaniu zasnęłyśmy.
Nazajutrz w świetnych humorach wybrałyśmy się do szkoły. Znalazłyśmy Alex i zaczęłyśmy rozmawiać. Na drugiej przerwie podszedł do mnie Nathan i poprosił żebym pojechała z nim dzisiaj do domu chłopaków żebyśmy się poznali bliżej. Zgodziłam się. Kate zaczęła opowiadać mi jaki to Max jest świetny! Z kolei wydaje mi się, że Alex wpadł w oko Tom. Poszłyśmy razem na lekcję. Znów nuda. Przebolałam kolejne czterdzieści pięć minut. Wychodziłam z klasy i raptownie się zatrzymałam. Przede mna stały Emily i Cornelle.
- O! Czyli jednak zostałaś w Gloucester! Hmm.. ciekawe kto dał znać prasie o tym całym zajściu?
- No przecież ty - odezwała się Cornelle. - No przecież poszłaś tam z Davidem i zrobiłas to zdjęcie, a potem dałaś znać prasie, nie pamiętasz?
- Zamknij się idiotko! - nakrzyczała na nią Em. - Z kim ja sie kumpluję?! Bezmózgowcu ona miała nie wiedzieć!
- Ahaa... - powiedziała zmieszana Cornelle.
- Czyli to ty?! - wściekłam się. - W sumie to mogłam się tego spodziewać! Jesteś okropna!
- Pacz na siebie. Obracasz się koło niego pewnie tylko dla sławy.
- Nie jestem tobą! - wykrzyczałam jej w twarz i chciałam odejść, ale złapała mnie wymanicurowaną ręką.
- Nie pozwalaj sobie! Pamiętaj kto tu rządzi! - Powiedziała, pstryknęła palcami i razem z przyjaciółką odeszła. Ha! Kto tu rządzi. Na pewno nie ona! Szłam korytarzem i wszyscy mi zaczęli mówić " cześć " itp. Nawet ci, których nie znałam. To robiło się dziwne.
_____________________________________________________________________
I jest ! macie swoją upragnioną scenę! Dedyk dla Mrs. Cullen; *** Do jutra skarbie!; *
A wam kochani czytelnicy dziękuję za czytanie tego przesłodzonego opowiadania! Dziękuję za ilość wejść no i komentarze! ; * Kocham was! < 3
~LSD<3
czwartek, 26 kwietnia 2012
Rozdział 13.
Oczy prawie wyszły mi z orbit. Mama spojrzała
na mnie ze zdziwieniem i przewróciła stronę, na której widniało nasze zdjęcie.
Teraz mama miała jeszcze gorszy wyraz twarzy niż ja. Pogrążyła się w lekturze i
z każdą chwilą jej oczy robiły się coraz większe. Po skończeniu czytania
zapadłą niezręczna cisza, którą po chwili przerwała mama drżącym głosem:
- Co to ma być? – spytała.
- Ja...ja nie..- zaczęłam się plątać.
- Dave ! – no pięknie. Będzie rozróba. Tata
zszedł na dół zawiązując krawat. – Spójrz! – powiedziała do niego i pokazała mu
papier. Po przeczytaniu tata spojrzał na mnie z wyrzutem.
- No dobrze.. miałaś się przyswoić z
otoczeniem, ale bez przesady ! I do tego jeszcze jest sławny! Kay tak nie może
być! Zabraniam ci się z nim spotykać! – spojrzał jeszcze raz na zdjęcie. – nie
to za mało. Jutro stąd wyjeżdżamy! – powiedział z bólem.
- Co?! Ale czemu? Przecież ta plotka się
zaraz rozpłynie! Po co się od razu przenosić! Kiedy ja już się przyzwyczaiłam
do tego miejsca, kiedy znalazłam tu ludzi, na których mi zależy, nie chodzi mi
wyłącznie o niego! – wskazałam na zdjęcie. – Wy mi to zabieracie ! Dziękuję
wam! – krzyknęłam i pobiegłam do pokoju. Od razu zadzwoniłam do Kate i
opowiedziałam jej wszystko. Ona również się rozpłakała i próbowała znaleźć
jakiś powód żebym została. Jednak niczego sensownego nie wymyśliła. No pięknie.
Mam mało czasu. Mama weszła do mojego pokoju i kazała mi się już zacząć
pakować, bo tata zarządził, że wyjeżdżamy z samego rana. A ja nadal nie
wiedziałam dlaczego. Naprawdę chciałam tu zostać. Mimo tych przykrości, które
zdążyły mnie spotkać przywiązałam się do tego miejsca i ludzi, którzy tu
mieszkają. Bezradna rzuciłam się na łóżko. Wtedy zadzwoniła do mnie Alex.
Pewnie Kate jej powiedziała, ale nie chciałam z nikim teraz rozmawiać.
Postanowiłam się wziąć w garść. Muszę sobie wyprosić jeszcze jeden dzień!
Zeszłam na dół i poprosiłam o jeszcze jeden dzień. Użyłam argumentów typu”
muszę sie z wszystkimi w szkole pożegnać i odebrać papiery” niechętnie się
zgodzili, ale pod warunkiem, że od razu po szkole wyjeżdżamy. Nie wiem po co..
to jest idiotyczne.. czyżby ich duma była ważniejsza? Ale to śmieszne.
Powlokłam się do łazienki. Umyłam i przebrałam się po czym weszłam do łóżka.
Przez co najmniej dwie godziny nie mogłam zasnąć i wierciłam się po łóżku. Wreszcie
po długich męczarniach zmorzył mnie sen.
Och! Oczywiście wstałam po siódmej i zaczęłam
się ubierać. Chciałam coś wykombinować. Musiałam coś wykombinować. Nawet nie
zastanawiałam się kto mógł mi takie coś zrobić. Ubrałam białą sukienkę w
kwiatki, do tego bolerko tego samego koloru i szpilki. Przeczesałam się i
pofalowałam włosy. Lekko się podmalowałam i byłam gotowa. Chwyciłam torbę i
wybiegłam na dwór. Szybko wsiadłam do samochodu i wyjechałam. Nie odzywałam się
do rodziców. Miałam ich serdecznie dość. Po jakże szybkiej jeździe zaparkowałam
auto i pobiegłam do szkoły. Tam znalazłam Alex. Ona zawsze wcześnie
przychodziła do szkoły. Wyjaśniłam jej wszystkie okoliczności, a ona już miała
się rozpłakać, ale powiedziałam, że możliwe iż mam plan. Tak naprawdę nie
chciałam, żeby mi się tu rozryczała. Po piętnastu minutach zobaczyłam
wchodzącego do szkoły Natha. Od razu do mnie podszedł i zaczął się tłumaczyć...
- Ja nie wiem jak i skąd, ale zobaczysz..
wkrótce to ucichnie. Nie martw się. Jakoś przez to...
- Nathan, ja wyjeżdżam – powiedziałam przez
łzy. Spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
- Przez to?! – zapytał.
- Tak... rodzice zobaczyli artykuł. Wkurzyli
się. Ja nie wiem co teraz mam zrobić! – powiedziałam bezradnie. On przez chwilę
gapił się na podłogę aż w końcu na mnie spojrzał. Tak! Już widziałam żarówkę
nad jego głową.
- Już wiem! – prawie krzyknął i gdzieś
pobiegł. Ja stałam tam na środku w osłupieniu i patrzyłam na miejsce, w którym
zniknął. Po dłuższej chwili przyszedł już uśmiechnięty.
- Załatwione. Nigdzie się nie wyprowadzasz.
- Ale jak to?!
- Mam swoje tajniki – powiedział z uśmiechem.
- O matko! – miałam ochotę skakać z radości.
Ale nie wiem czy rodzice to przełkną. Od razu pobiegłam do dziewczyn i wszystko
powiedziałam. One również były zachwycone tą wiadomością. Czas w szkole bardzo
szybko mi zleciał. Wróciłam do domu, w którym już czekali na mnie rodzice.
- Kay – powiedziała mama na wejściu. – Możesz
się rozpakować. Zostajemy tu. – widząc moją pytającą minę westchnęła i
wyjaśniła. – Tata dostał ofertę nie do odrzucenia. Pracuje w innej firmie za
trzy razy taką pensję jaką miał przedtem. – powiedziała zrezygnowana i pokazała
na papiery. Rozradowana ucałowałam rodziców i pobiegłam rozpakować się. Wieczór
spędziliśmy w rodzinnym gronie opowiadając o nowej pracy taty i o tym co dzieje
się u mnie w szkole. Ten dzień był naprawdę stresujący, ale dzięki pewnej
osobie zakończył się happy end`em.
________________________________________________________________________
Takie to bez ładu i składu... i w ogóle nudny, ale że obiecałam 11 komów = rozdział .. to jest ! ;] No i do tego moja BF 2 dni na niego czekała ! ;) Okey.. dedyk dla wszystkich, którzy to czytają. że im paczadła nie wypadają! To ostatnie zdanie dla wariatki ! ;D ona wie czemu ! moja poetka ! ;*
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Rozdział 12.
On prowadził a ja siedziałam obok, nadal płakałam. Nie potrafiłam do siebie dojść, ale ta cisza była nieznośna. Musiałam ją przerwać.
- Dokąd jedziemy? – zapytałam po chwili. Cóż za genialne pytanie. Brawo inteligencie !
- Zobaczysz, jak dojedziemy – taa.. nie takiej odpowiedzi chciałam.
- Jak sobie chcesz. I...ee.. zdaję sobie sprawę, że to już chyba setny raz, ale dzięki.
- Za co ?! – wydawał się zaskoczony.
- No za to, że jako jedyny się za mną wstawiłeś. Ja wiem, że jestem ofiarą losu, jestem nowa, do kitu, moje życie to pasmo niepowodzeń, a....
- Oj cicho już bądź !
- Dobra, dobra – matko, nie wiedziałam, że pan Nerwy ze Stali podnosi głos! Nieźle... Do końca trasy się nie odzywałam. Zerknęłam na kierowcę. Miał ciemne jeansy z opuszczonym krokiem, do tego białą bluzkę z flagą UK, na to miał bluzę z kapturem do tego biało czarne trampki i wisiorki na szyi. Och zapomniałabym o białej bejsbolówce ze splecionymi w siebie literkami NY. Wszystko to wyglądało...nieziemsko!
Wjechaliśmy w leśną dróżkę. Nie znałam tutejszych okolic więc gdyby coś się stało nie mogłabym gdzie iść po pomoc. Chciałam zapamiętać jak najwięcej więc rozglądałam się wszędzie. Wreszcie zaparkował samochód i wysiadł. Zrobiłam to samo, a moim oczom ukazało się przezroczyste duże jezioro. Piękny widok.
- Chodź – przerwał moje rozmyślania Nath. Poszliśmy jakieś piętnaście metrów dalej i usiedliśmy na ławeczce.
- Już wszystko okej? Oni tak zawsze i ja...
- Jasne, wszystko jest git. Jakoś mnie to nie powinno zdziwić, ale puściły mi nerwy i tak wyszło – powiedziałam spuszczając wzrok i patrząc na......och to może ja z powrotem wezmę oczy ku górze. Za dziwne widoki tam na dole. Znowu popatrzyłam na jezioro. Słońce odbijało się w tafli wody. Nagle zaczęło wydawać mi się, że ktoś nas obserwuje. Spojrzałam wkoło, ale nic nie zobaczyłam. Wtedy coś mi się przypomniało.
- Ej.. grasz na jakimś instrumencie? – spytałam po chwili. Mój towarzysz był naprawdę zaskoczony tym pytaniem. Bez słowa poszedł do auta. Ja pierniczę, wiem że to głupie, ale przez chwilę myślałam, że sobie pojedzie. On natomiast otworzył bagażnik i zaczął tam szperać. Po dwóch minutach wrócił z...gitarą akustyczną.. no bo przecież nie elektryczną ! gdzie by tu miał gniazdko, żeby ją podłączyć! Ja to jestem łeb.. przysiadł się do mnie i coś grał. Popatrzył mi w oczy i zaczął śpiewać:
„Give me a little chance to show you what I've learned
I will explain the circumstance in which I have returned
Cause I can't forget you, lose or reject you
Now that I've found our love is real
I won't negate you, force or complicate you
That is the way that I feel
We will go on like the moon and the sun
Revolving around the earth
Cos I can't forget you, lose or reject you
Now that I've found our love is real
I try to accept you, love and protect you
That is the way that I feel”
I will explain the circumstance in which I have returned
Cause I can't forget you, lose or reject you
Now that I've found our love is real
I won't negate you, force or complicate you
That is the way that I feel
We will go on like the moon and the sun
Revolving around the earth
Cos I can't forget you, lose or reject you
Now that I've found our love is real
I try to accept you, love and protect you
That is the way that I feel”
Patrzyłam na niego jak zaczarowana. To było...och ! I jeszcze ten tekst. Kiedy ostatnie odgłosy gitary ucichły łzy poleciały mi po oczach. Kolejny raz w tym dniu. Nath otarł je wierzchem dłoni. W końcu ogarnęłam się i zdobyłam na jakieś słowa.
- Wow! Naucz mnie grać na gitarze! – powiedziałam.
- Okej to chodź tu i weź gitarę – zrobiłam tak jak mi kazał. Usiadł za mną i poprowadził moją rękę. Jakieś dźwięki wydobyły się z gitary. Potem było już łatwiej. Może nie grałam tak jak profesjonalista, ale to i tak coś. Zawsze chciałam się nauczyć grać na gitarze i na klawiszach. Jedno z marzeń właśnie się spełnia! No nieźle ! Chciałam się obrócić i zapytać o coś, ale nie zdążyłam, bo nasze usta złączyły się w pocałunku. Najpierw był to taki lekki całus, ale kiedy Nathan zobaczył, że go odwzajemniam zaczął mnie łapczywiej całować. Zamknęłam oczy i poczułam fajerwerki, jak w teledysku Firework Katy Perry. Po jakichś pięciu minutach odsunęliśmy się od siebie, by zaczerpnąć powietrza. Uśmiechnęłam się.
- A co to było? – zapytałam.
- Hmm.. przyjmijmy, że zapłata za krótką lekcję gry, okej? – zaśmiał się.
- No nie wiem...a lekcja nie kosztuje więcej? – spytałam.
- Masz rację – rzekł, odstawił gitarę na bok i wziął mnie na ręce.
- Co ty....? – nie zdążyłam dokończyć pytania bo znalazłam się pod wodą. Od razu się wynurzyłam. – Dzięki za taką zapłatę! – powiedziałam.
- Cała przyjemność po mojej stronie – powiedział ledwo powstrzymując śmiech. Wyszłam z wody niczego nie spodziewającego się wepchnęłam tam z całej siły. Tak! Bał się, że grzywka mu zmoknie! Haha ! Jeszcze czego! Wyszedł z wody i zaczął mnie ganiać po całej plaży. Nie jestem najszybsza, więc mnie w końcu złapał i przewrócił na piasek. Zaczęliśmy sie po nim tarzać. Nie mogliśmy tam ze śmiechu. Wreszcie wróciliśmy na ławeczkę. Podeszłam do telefonu. 18:45, jak ten czas szybko leci! Powiedziałam Nath`owi, że muszę spadać, więc wsiedliśmy i cały czas się śmiejąc wróciliśmy do domu, to znaczy on mnie podwiózł do mojego i pojechał dalej. Nawet nie wiem gdzie on mieszka!! Rodziców nadal nie było, więc wyciągnęłam klucze i otworzyłam drzwi. Zrobiłam sobie kolację, po czym zjadłam i pobiegłam na górę. Włączyłam telewizor na Vivę, a tam. <Och, jakby nie paczeć zawsze w tej chwili to się dzieje> Nathan z jego bandą śpiewają Lightning ! Tak się tym jarałam, że w podskokach poszłam się umyć i położyłam się spać.
Piątek, nareszcie ! Ale znów w tej durnej szkole. Było po szóstej, więc w piżamie zeszłam na dół. Mama przeglądała właśnie jakąś gazetę, kiedy zobaczyłam na okładce moje i Nath`a jak się całujemy. Tytuł brzmiał „ Nowa dziewczyna słynnego gwiazdora?! Co na to fanki członka zespołu The Wanted?” Myślałam, że zemdleję jak to zobaczyłam. Tylko skąd oni mają to zdjęcie?
______________________________________________________________________
No więc... jest ! ha ! taki jakiś za słoodki! Trzeba to zmienić ! xd Okej dedyk oczywiście dla Emilci ! ; * Która dzielnie mnie wspiera i pomaga mi.. ależ.. co ja gadam ! hahah ale kocham nasze odpały na lekcjach ;D No i dedyk dla mej zacnej żony Myii ! Akcja #WW ; * Jesteś najzacniejszą osobą jaką zacna osoba może zacnie znać ;D No i dla wszystkich czytających ! Kocham was ;**
niedziela, 22 kwietnia 2012
Rozdział 11.
Nie zdziwiłam się na jego widok. Zaskoczyło
mnie tylko to, że tak późno przyszedł. Było już grubo po dwudziestej.
Zaprosiłam go do środka. Zaproponowałam mu coś do picia i usiedliśmy razem w
salonie. Pytał dlaczego jestem sama. Takie tam...bzdety. Zapytał też o zdrowie.
Hmm.. ale zdawało mi się, że co innego leży mu na sumieniu.
- Eee.. więc. Hm.. mam problemy z francuskim.
Mogłabyś mnie poduczyć? – spytał przeciągle.
- I to tylko dlatego tak długo się motałeś?
Jasne, że pomogę! Dość dobrze znam francuski – odparłam.
- Nie wiesz jakie to dla mnie trudne !
-Taa.. domyślam się – uśmiechnęłam się. Tak
sobie rozmawialiśmy aż w końcu zadzwoniła komórka Nath`a. Tak, chłopaki się za
nim stęsknili...a tak na serio to musieli jechać na jakieś spotkanie, czy coś. Pożegnał
się i wyszedł. Czułam się już całkiem nieźle. Pewnie rodzice będą mi jutro
kazali już iść do szkoły. A chciałam sobie jeszcze poleżeć z dzień lub
dwa...ewentualnie tydzień. No ale cóż. Poszłam się wykąpać. Ubrałam w piżamę,
wskoczyłam do łóżka i usnęłam.
Rano obudziła mnie mama. Jednak musze iść do
szkoły. No nie! Wstałam z ociąganiem. Kiedy mama tak paczyła co robię
niechętnie postawiła warunek. Jeśli będę miała temperaturę powyżej 37 to
zostaję. Poszłam zatem po termometr. Po piętnastu minutach zobaczyłam wynik,
36,7 nie no świetnie ! Mama się zaśmiała i wyszła zrobić mi śniadanie.
Przyjrzałam się w lustrze. Matko Święta ! Jak ja wyglądam ! Przecież to
karygodne ! Szybko wybrałam jasne rurki, długą i zwiewną bluzkę z nadrukiem „
Today, is your lucky day” Na to założyłam sweterek i się uczesałam.
Postanowiłam zostawić moje włosy rozpuszczone. Zeszłam na dół i założyłam moje
ulubione Conversy. Szybko zjadłam jajecznicę, pożegnałam się z rodzicami i
wyszłam. Wzięłam klucze, ponieważ dzisiaj staruszków nie będzie w domu.
Zasiadłam za kierownicą i ruszyłam.
W szkole wszyscy się na mnie dziwnie
patrzyli. Próbowałam poszukać Kate i Alex, ale przypomniałam sobie, że pojechały
na konkurs matematyczny. No nic. Ruszyłam pod klasę, w której miałam lekcję.
Cały czas ludzie się na mnie gapili. Do tego wszyscy trzymali jakieś kartki.
Hmm.. postanowiłam to olać. Zadzwonił dzwonek, więc weszłam do klasy.
Siedziałam z Jonie. Jeszcze tego brakowało. Cały czas mówiła jaki to Nath jest
śliczny, śmieszny aż w końcu słyszałam tylko bla, bla, bla. Nauczyciela to już
w ogóle nie ogarniałam. Stoi i tłumaczy coś grupce ludzi, z czego tylko jedna
dziesiąta słucha, a reszt ma lepsze zajęcia do roboty. Jedno jest pewne. Nigdy
nie zostanę nauczycielką!
Przebolałam dwie pierwsze lekcje. Potem była
pora na lunch. Weszłam do środka i momentalnie wszyscy się zaczęli śmiać. Nic
nie rozumiałam. Wtedy podeszła do mnie Emily. No pięknie. Popatrzyła na mnie.
- Cóż ! Świetnie wyszłaś na zdjęciu !
Powinnaś częściej to robić ! Tylko do tego się nadajesz – powiedziała z
szyderczym uśmiechem. Przyszli do nas też Cornelle, Shane i taki David, chłopak
Emily. A ja nadal nic nie rozumiałam. W końcu dziewczyna mnie oświeciła
pokazując zdjęcie, które teraz trzymała cała szkoła. I znów wszyscy się zaczęli
śmiać. Popatrzyłam na kartkę. Było tam moje zdjęcie. Znaczy moja twarz, i
dorobione nagie ciało. To photoshop! Świat się dla mnie zatrzymał. Łzy stanęły
w oczach, by po chwili spłynąć wartkim strumykiem po policzkach. Nie wiedziałam
co mam zrobić. Gapiłam się tylko na to zdjęcie. Ludzie dalej się ze mnie
śmiali. Usłyszałam tylko otwierane drzwi i z hukiem zamykane.
*Nathan*
Wszedłem z chłopakami do stołówki kiedy
zobaczyłem, że wszyscy się śmieją. Na środku stała Kayla i Emily z jej bandą.
Każdy trzymał jakąś kartkę, wtedy zobaczyłem, że Kay jest cała zapłakana.
Wyrwałem komuś kartkę, a to co zobaczyłem doprowadziło mnie do niepohamowanej
furii. Podszedłem do Shane`a, który śmiał się najbardziej i strzeliłem mu z
pięści w mordę. Później zobaczyłem zbliżającą się do mnie rękę Davida, ale ją
powstrzymałem i lekko wykręciłem.
- Jeszcze wam mało ?! – krzyknąłem.
Podszedłem i przytuliłem zapłakaną dziewczynę.
*Kayla*
Nath dla mnie zrobił tyle zamieszania.
Uderzył Shane`a i nawrzeszczał na wszystkich. Potem podszedł do mnie i
przytulił. Zaczęłam wdychać jego męskie perfumy. Zakręciło mi się w głowie.
- Chodź – powiedział, otarł moje policzki z łez i
wyszliśmy. Szliśmy korytarzem aż do wyjścia z budynku. Pomógł mi wsiąść do jego
auta i ruszyliśmy. ______________________________________________________________________
Przede wszystkim dedyk dla mojej najlepszej BF ! Emili ! Od dziś jesteś moją niezastąpioną " doradczynią w sprawie opowiadań o The Wanted " To ona wymyśliła fabułę a ja przelałam to na papier ! Kocham cię, ale ty o tym wiesz !
Drugi dedyk dla mojej kochanej Just, która uważa, że ją maltretuję, a to nie prawda! ; ****
No cóż ! Komentujcie co o tym sądzicie! Jak coś to winę zwalamy na Emily ! ;D
środa, 18 kwietnia 2012
Rozdział 10.
Shane
tak się zatoczył, że aż upadł na glebę. Przeciwnik stanął nad nim okrakiem i
uderzył go z pięści w twarz. Ja stałam jak wryta przerażona i mocno zszokowana.
Tymczasem leżący już się otrząsnął i też okładał pięściami....Nathan`a. Tarzali
się po ziemi. Wtedy przybiegli chłopaki z The Wanted i paru osiłków Shane`a.
-
Nath, uspokój się! – krzyczał Max utrzymując szarpiącego się chłopaka. Tak samo
zachowywał się Shane.
-
Jeśli jeszcze raz ją tkniesz, to pożałujesz! – powiedział wściekły Nathan. W odpowiedzi pijany chłopak tylko się zaśmiał
po czym jego koledzy zaprowadzili go w stronę innych napakowanych gości. Za to
Nathan podszedł do mnie.
-
Nic ci nie jest? – spytał i...objął mnie. O matko! Czyżby?!
-
Nie, wszystko okej. Dziękuję ci – powiedziałam patrząc mu w oczy.
-
Nie ma sprawy. Powiedz mi jak to się stało – popatrzyłam wkoło, ale wszyscy się
gdzieś ulotnili. Spojrzałam na niego błagalnie. – Okej, jak nie chcesz to nie
musisz mówić.
-
Dzięki. – uśmiechnęłam się. – Zastanawia mnie, dlaczego tak szybko
zareagowałeś. Śledziłeś nas?
-
Nie. Byłem po prostu w pobliżu – odparł.
-
Jasne. Muszę już wracać, późno się zrobiło – powiedziałam patrząc na zegarek.
-
Odwiozę cię do domu. O ile mi wiadomo mieszkasz na Royal Street, tak?
-
Tak, ale...dobra nie wnikam.. – powiedziałam po czym ruszyłam za nim do auta.
Po drodze powiedziałam dziewczynom, że wracam z Nath`em, a one oczywiście
kazały mi jutro zdać relację. Taak. To się zacznie... Wsiadłam do samochodu i
odjechaliśmy.
-
Jeszcze raz chciałam ci podziękować za to, że mnie obroniłeś – zwróciłam się do
niego.
-
Szczerze, najchętniej urwałbym mu łeb – powiedział przez zaciśnięte zęby. Nie
odzywałam się już więcej. Podjechaliśmy pod mój dom. Pożegnałam się i poszłam
do mieszkania. Od razu wbiegłam po schodach do pokoju. Przebrałam się i
zasnęłam. To był naprawdę męczący wieczór.
Rano
obudziłam się z mocnym bólem głowy i gorączką. Rodzice oczywiście zabronili mi
iść do szkoły. Zeszłam na dół z termometrem i usiadłam do stołu. Mama postawiła
mi na stół jajecznicę. Popatrzyłam na nią z ukosa. Nie byłam głodna. Szczerze
było mi nie dobrze. Pobiegłam do łazienki i zwróciłam to co do tej pory
zjadłam. Mama spojrzała na mnie z przerażeniem. Podała mi herbatę miętową i
jakieś tabletki.. ohyda. Poszłam z powrotem do łóżka. Wzięłam laptop i
włączyłam Facebook. Lizzy zrobiła się dostępna i zaczęłyśmy ze sobą pisać.
Opowiedziałam jej co się działo przez ostatnich kilka dni. Nie wspomniałam
tylko o wczorajszym wieczorze. Napisałam, że jestem chora i dlatego nie poszłam
do szkoły. Rozmawiałyśmy tak przez co najmniej dwie i pół godziny. Potem weszła
mama dając mi coś do jedzenia i termometr. Wyszło 38,4.. matko. Ja rzadko choruję.
Trzy godziny później przyszła do mnie Kate z lekcjami.
-Koszmarnie
wyglądasz! – powiedziała na wejściu.
-Ciebie
też miło widzieć! Coś nowego?
-Hmm..
Widziałam ostatnio Jonie klejącą się do Natha, ale cię pewnie to nie
obchodzi...
-Że
co ?! No chyba nie ! Ręce jej powyrywam! Znaczy....fakt nie obchodzi mnie to –
zmieszałam się.
-Haha
i pewnie to, że Nath o cb pytał też cię nie będzie obchodziło prawda? –
uśmiechnęła się.
-
Co mówił? – spytałam od razu.
-
Hmm.. pytał się czemu ciebie w szkole nie ma. Potem jak mu powiedziałam, że
jesteś chora zapytał o twoje zdrowie. Powiedziałam, żeby cię odwiedził i sam
ocenił.
-
Co mu powiedziałaś?! Replay proszę !! To on tu ma... nie.. nie przyjdzie.
-
Cóż długo się zastanawiał nad tym co mu powiedziałam. Więc bądź przygotowana na
wszystko! I przepisuj to ! – ponagliła mnie.
-
O matko ! Zabiję cię! – powiedziałam i zaczęłam przepisywać. Po dwóch godzinach
wszystko miałam przepisane. Pożegnałam się z Kate, po czym ona wyszła. Zeszłam
na dół. Nikogo nie było. Rodzice pewnie do pracy na drugą zmianę poszli.
Świetnie. Zostanę na noc sama w domu! Sięgnęłam po szklankę i napiłam się soku.
Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Świetnie! Jeszcze mi gościa z piłą brakuje!
Niechętnie podeszłam do drzwi. Niestety nie posiadały one wizjera. Lekko
otworzyłam i po chwili zobaczyłam Nath`a w całej swej okazałości...
_________________________________________________________________________________
No więc.. na początek chcę przeprosić za ta przerwę.. Miałam blokadę twórczą skarby!
Ach.. i oczywiście na początek Ten rozdział, 10 rozdział ;O Dedykuję mojej kochanej Olusi G. <3
Nie daje mi żyć na przerwach xd Ale i tak ją kocham ! No i dziękuję że czytacie to...coś. !
Co do rozdziału, to stworzony w męczarniach! Jakie nuuudy! Nie ! To grzech ! Ale cóż ja mogę poradzić ;)
Dziś miałam najszczęśliwszy dzień w życiu! Ach! Zapomniałabym!
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO NATH! xx
Staruchu ty xd ale ja i tak cię kocham! xx
+ Tak nie może być ! Podwyżam ! 11 komentów = rozdział ! xd
niedziela, 1 kwietnia 2012
Rozdział 9.
Nazajutrz
szłam z Kat korytarzem, gdy podeszły do nas dwie dziewczyny. Jedną znam. Tylko
teraz nie była blondyną, a brunetką.
- Nie czaję jak można być taką wywłoką jak
ty – powiedziała do mnie Emily.
- Chodźmy – powiedziała do mnie cicho Kate,
ale one zagrodziły nam drogę.
-
Dokąd to?! Jeszcze nie skończyłyśmy! – powiedziała ta druga.
-
Uspokój się Cornelio. Tak więc chyba nie myślisz sobie, że Shane jest z Tobą,
bo jesteś ładna albo HA! Masz fajny charakter? Chce się z tobą tylko przespać,
chyba, że już to zrobił.
-
Oj zamknij się! A co ty możesz o tym wiedzieć?! – spytała do tej pory milcząca
Kate.
-
Znam go lepiej niż wy. Cóż zapewne jeszcze tego nie zrobił, więc hm..
powodzenia! – zarzuciły włosami i poszły w swoją stronę. Pha! Jeszcze czego?! Wkurzały
mnie już.
-
Chodź na lekcję – poganiała mnie Kate. Trzymałam się z dala od dziewczyn do
czasu... Nadchodziła ostatnia lekcja i podszedł do mnie Shane.
-
Chodź dzisiaj wieczorem z nami na ognisko! Cała szkoła będzie! – prosił mnie.
-
On też? – wskazałam na Nath`a. No co?
-
Jak wszyscy, to wszyscy. Ale chodź tam ze mną!
-
Nie wiem. A gdzie to będzie? – spytałam.
-
W lesie, ale przyjadę po ciebie, nie martw się – puścił do mnie oko. Zgodziłam
się i poszłam na miejsce. Popatrzyłam na mojego sąsiada z ławki. Przez cały czas
się do siebie nie odzywaliśmy. Nie wiem co się stało. Nie chciałam pierwsza się
odzywać. Dlatego do końca lekcji tylko zerkaliśmy na siebie. Kiedy wychodziłam
z klasy zderzyłam się z jakąś dziewczyną. Nie spotkałam się wcześniej z nią..
no parę razy widziałam na korytarzu. Była niska o miodowych włosach i
błękitnych oczach. Popatrzyła na mnie z przerażeniem.
-
O matko, przepraszam! Nie zauważyłam cię! – szeptała gorączkowo otrzepując się.
-
Nic się nie stało. Jestem Kayla, a ty? – uśmiechnęłam się zachęcająco.
-
Mam na imię Alex. Ty chodzisz do I klasy, prawda? – przytaknęłam. – Ja też,
mogłaś mnie nie zauważyć, bo zazwyczaj siedzę cicho. Mieszkasz na Royal Street?
-
Tak! Ty też? – kiwnęła głową. – Chodź! Zawiozę cię do domu.
-
A to nie będzie dla ciebie kłopot? Jeśli nie to chętnie ! – poszłyśmy razem na
parking i ruszyłyśmy. Okazało się, że Alex jak chce to potrafi dużo mówić.
Umówiłyśmy się też, że spotkamy się na ognisku. W domu zjadłam obiad i o dziwo
rodzice się zgodzili, żebym poszła. Stwierdzili, że dobrze by było, gdybym
wpasowała się w tłum. Jaasne... Tak więc pobiegłam do pokoju, żeby się
przygotować. Wybrałam wygodne ubrania, czyli ciemne jeansowe rurki, biała
tunika z flagą UK, do tego Conversy i czarną skurzaną kurtkę. Włosy związałam w
wysoki kucyk. Dwie godziny później byłam już gotowa. Równo o 18 pod dom
podjechał czarny van. Wsiadłam z przodu. Przywitałam się z Shane`m i
odjechaliśmy. Trasa trwała jakieś 20 minut i była strasznie kręta. Na pewno
sama nie trafiłabym do domu. Wyszliśmy z auta i ruszyliśmy w stronę ognia. Tam,
jak się okazało była cała szkoła. Szybko wzrokiem wyszukałam Alex i Kate
gawędzące sobie w najlepsze. Powiedziałam mojemu towarzyszowi, że zaraz wracam
i poszłam do dziewczyn. Wszędzie stało piwo, więc trochę mnie to przerażało. Rozmawiałyśmy
sobie, kiedy zauważyłam na drugim końcu ogniska chłopaków z The Wanted. Szybko
podbiegło do nich stado dziewczyn. Poczułam ukłucie zazdrości, ale w końcu co
mnie to obchodzi? Nagle podszedł do mnie Shane. Poprosił żebyśmy się przeszli.
Zgodziłam się. Szliśmy laskiem, kiedy zaczął rozmowę.
-
Wiesz, muszę ci coś powiedzieć. Podobasz mi się. Zostaniesz moją dziewczyną? –
spytał.
-
Co?! Przestań, jesteś pijany – powiedziałam gdy się do mnie zbliżył, ale on już
nie słuchał. Jedną ręką złapał mnie za pośladek, bo drugą unieruchomił mi ręce.
Zaczął mnie gwałtownie całować. Bałam się, to było obrzydliwe. Bezradnie próbowałam
się uwolnić. Był dla mnie za silny. Całował mnie coraz niżej i niżej. Wtem
jakieś ręce wyłoniły się za moimi plecami i mocno popchnęły Shane`a, aż ten się
zatoczył. Było za ciemno, bym zobaczyła twarz mojego wybawcy. Dostrzegłam tylko
błysk w jego zielonych oczach.
No jest.. jakiś taki... ale jest; ) Dziękuję wszystkim czytelnikom; * Jesteście moim skarbem< 33
~Wasza LSD
Subskrybuj:
Posty (Atom)